Lech Poznań od pierwszego gwizdka przejął inicjatywę i zgodnie z oczekiwaniami częściej utrzymywał się przy piłce. KI Klaksvik zostało zepchnięte do defensywy, jednak jako pierwsi groźniej zaatakowali goście. Po dalekim wyrzucie z autu piłka trafiła pod nogi Danielsena, którego uderzenie z około 25 metrów przeleciało tuż nad poprzeczką.
Po tym ostrzeżeniu Kolejorz ponownie ruszył do ataku. W 16. minucie kapitalną okazję zmarnował Sayyadmanesh, który z zaledwie kilku metrów trafił w dobrze ustawionego bramkarza. Chwilę później Irańczyk znów znalazł się w centrum wydarzeń. Po jego dośrodkowaniu piłka odbiła się od jednego z obrońców i zatrzymała na poprzeczce, a dobitkę Walemarka obronił golkiper mistrzów Wysp Owczych.
Mimo wyraźnej przewagi Lecha kolejne minuty nie przynosiły już tylu sytuacji podbramkowych. Gospodarze długo utrzymywali się przy piłce, ale brakowało im dokładności w ostatniej fazie akcji. KI Klaksvik skutecznie broniło dostępu do własnej bramki i do przerwy utrzymało bezbramkowy remis.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Lech nadal dominował, lecz miał ogromne problemy ze skutecznością. Tuż po wznowieniu gry znakomitą okazję zmarnował Rodriguez, który po podaniu Palmy znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale uderzył minimalnie obok słupka.
Goście nie ograniczali się jednak wyłącznie do obrony. W 69. minucie byli o włos od objęcia prowadzenia, gdy Arni Frederiksberg próbował zaskoczyć bramkarza bezpośrednim uderzeniem z rzutu rożnego. Piłka zatrzymała się jednak na poprzeczce, a przy Bułgarskiej zrobiło się naprawdę nerwowo.
Decydujący moment nadszedł w 81. minucie. Mikael Ishak posłał znakomite podanie z własnej połowy za linię obrony, a Yannick Agnero ruszył do piłki i znalazł się sam na sam z bramkarzem. Golkiper KI Klaksvik poślizgnął się przy próbie interwencji, co wykorzystał rezerwowy Lecha, spokojnie kierując piłkę do pustej bramki.
W końcówce poznaniacy mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie. Bliski szczęścia był Walemark, jednak bramkarz gości dobrze skrócił kąt i nie dopuścił do utraty drugiego gola.
Ostatecznie Lech wygrał 1:0 i wypracował niewielką zaliczkę przed rewanżem. Choć cel został osiągnięty, styl pozostawił sporo do życzenia. Kolejorz przez większość spotkania miał wyraźną przewagę, ale długo nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę KI Klaksvik, przez co kibice przy Bułgarskiej do ostatnich minut musieli drżeć o wynik.

