Miał być spacerek, a pachniało maratonem - Polki złamały Holandię w czwartym secie

Zaktualizowany
Miał być spacerek, a pachniało maratonem - Polki złamały Holandię w czwartym secie
Miał być spacerek, a pachniało maratonem - Polki złamały Holandię w czwartym secieRUNGROJ YONGRIT / EPA / Profimedia

Po dwóch partiach zdecydowanej przewagi wydawało się, że za kilkanaście minut będziemy świętować gładkie zwycięstwo Polek. Jednak rywalki zniszczyły naszą drużynę w trzecim secie i ten czwarty stał się prawdziwą bitwą. Ostatecznie w dramatycznych okolicznościach Biało-Czerwone wygrywają 25:17, 25:17, 14:25, 25:23, wskakując na czwarte miejsce w Lidze Narodów.

Po przekonujących zwycięstwach nad Bułgarią i Ukrainą liczyliśmy na przedłużenie serii podczas turnieju w Bangkoku również przeciwko Holenderkom. Biało-Czerwone były zdecydowanymi faworytkami spotkania.

1:0. Przewaga budowana od początku

Zaczęło się od sporych kłopotów w przyjęciu Polek, za to ogromnej determinacji w obronie – Oranje nie mogły kończyć ataków. Po początkowej walce punkt za punkt Magdalena Stysiak blokiem dała pierwszą większą przewagę (10:7), a gdy Piasecka z drugiej linii huknęła na 12:8, trener rywalek przerwał grę.

I nie miał wesołej miny, gdy ta sama zawodniczka po powrocie posłała asa serwisowego. Po autowym ataku Dambrink Polki miały już 15:10 na tablicy. Holenderki zaczęły odrabiać, jednak kolejne ataki Piaseckiej i Szczurowskiej zapewniły ucieczkę na 20:16.

Gdy serwis tej pierwszej wymusił błąd rywalek, trener znów przywołał je do siebie. Nic to jednak nie dało – dwa kolejne punkty Stysiak atakiem i blokiem nie spotkały odpowiedzi. Stuut popełniła spory błąd, a Knollema atakowała w aut, zamykając seta.

2:0. Polki złapały rozpęd...

Od początku drugiego seta do gry weszła niewidoczna wcześniej w ofensywie Maja Koput, a po jej asie było 5:2. Holenderki zaczęły odrabiać i wróciły na 7:8, zdecydowanie podniosły skuteczność w ataku. Natomiast później Piasecka złapała linię mocnym skosem, a następnie okiwała rywalki. Po punktowym bloku Koput znów było komfortowe 13:10.

Próba powrotu Holenderek została zatrzymana, a późniejsze mocne ataki Stysiak i Lampkowskiej znów dały komfortowe prowadzenie. Szczurowska wróciła na boisko i po skosie udało się wyjść na 20:14, co wymusiło kolejną przerwę trenera Holandii.

Po świetnie rozegranym ataku Wenerskiej i Jurczyk było 23:15, a Piasecka dała pierwszą piłkę setową. Partię zamknął kolejny zepsuty serwis Holenderek, którym wciąż brakowało jakości w kluczowych momentach, by budować własne serie i podnosić pewność w grze.

2:1. Zatrzymały się na holenderskiej ścianie

Start trzeciego seta przyniósł pierwszą w meczu dwupunktową przewagę Holandii. Po potężnym ataku Knollemy było już +3, a blok Van Aalen na 8:4 sprawił, że Stefano Lavarini przywołał zawodniczki. Ten obraz już znaliśmy – zdecydowane przyspieszenie i poprawa Holandii obniżyły loty polskiej drużyny.

Po błędzie zagrywki Damaske było już 13:6, a przewaga Oranje tylko rosła. Polskie skrzydła nie działały… zresztą niewiele w ogóle działało, w kontraście do uskrzydlonych rywalek (15:6). Martyna Łukasik weszła więc na boisko i natychmiast atakami zgarnęła dwa punkty, przy szale trybun.

Wiele więcej nie udało się uzyskać – efektowna walka po obu stronach przynosiła więcej korzyści Niderlandkom, więc Stefano Lavarini przy 18:9 wezwał reprezentację do siebie. Szczególnie uskrzydlona Baijens atakiem i asem podbiła jednak na 21:10, więc nawet kolejne dwa punkty Damaske nie mogły uratować seta. Laura Jansen po bloku zmieściła atak na wagę piłki setowej, za to nie zmieściła swojego ataku Szczurowska, zamykając seta.

3:1. Lampkowska dała oddech na finiszu

Oranje był zdeterminowane utrzymać impet z trzeciego seta i prowadziły od początku. Dyktowały warunki, jednak Polki walczyły ponownie o każdą piłkę. Od stanu 5:6 z naszej perspektywy decydująca była Piasecka. Najpierw atakiem liznęła palec rywalki w bloku, później blokowała, by ciasnym atakiem dać nam prowadzenie 8:6.

Gdy mimo bloku wstrzeliła się też Stysiak, widać było ulgę na jej twarzy. Niestety, moment później punktowały Dambrink i Knollema, a Stefano Lavarini przerwał grę przy prowadzeniu Oranje 12:10. Efekt był natychmiastowy: Stysiak trzema precyzyjnymi atakami trzymała nas w grze, zaś jadowitym asem dała prowadzenie 14:13. Gdy Lampkowska obroniła mocny atak, Julita Piasecka dała 16:14 i widać było, że Holenderki tracą rezon. Zepsuty atak Kok spowodował przerwę po stronie rywalek. Wróciły – moment wyraźnego rozprężenia Polek szybko oddał całą przewagę i Stefano Lavarini pierwszy raz w tajskim turnieju musiał głośno uspokajać zawodniczki przy 18:18.

Końcówka seta zapowiadała się wyjątkowo ciasno, z minimalnym marginesem błędu. Problemy z rozegraniem ułatwiły rywalkom prowadzenie 21:19. Na atak Piaseckiej odpowiedziała Baijens i dopiero dwa udane ataki Lampkowskiej dały 22:22. Jeszcze po jednej zepsutej zagrywce i obicie bloku przez Lampkowską dało piłkę meczową… po przerwie dla Holandii. Na serwis Stysiak rywalki zareagowały kiwką, tyle że niezgodną z nowymi przepisami – arbiter odgwizdała zwycięstwo Polek!

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen