Po raz drugi z rzędu został wybrany najlepszym sportowcem świata. W plebiscycie organizowanym przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Prasy Sportowej (AIPS) zebrał 1182 głosy od 836 dziennikarzy ze 121 krajów. Z tej okazji utytułowany lekkoatleta nowy rok rozpoczął od spotkania z tymi, którzy nadali mu tak zaszczytny tytuł.
Triumfował także w 68. Ankiecie Polskiej Agencji Prasowej na dziesięciu najlepszych sportowców Starego Kontynentu w 2025 roku, zorganizowanej wśród europejskich agencji prasowych.
Choć w różnych plebiscytach jest wybierany najlepszym sportowcem na świecie, najlepszym tyczkarzem świata jest na pewno. Lekkoatletycznym zbiegiem okoliczności swój przydomek „Mondo” dzieli też z nazwą firmy, która jest producentem nawierzchni na największych lekkoatletycznych obiektach.
Zazwyczaj, jeśli się o tym mówi, to - z natury rzeczy - w kontekście biegaczy, ale przecież w skoku o tyczce rozbieg odgrywa niebagatelne znaczenie i właśnie o ten aspekt startu, o to „drugie Mondo” zapytał mistrza członek Klubu Dziennikarzy Sportowych redaktor Wojciech Nowakowski.
Chciał uzyskać odpowiedź na pytanie czy Duplantis odczuwa różnice pomiędzy rozbiegami na różnych stadionach, zwłaszcza gdy zdarzy się wystartować bądź trenować na nawierzchni innej firmy.
"Czy to Mondo, czy inna firma – dużą różnicę robi to, jak dawno nawierzchnia została położona. Porównując świeżą i taką, która leży od sześciu lat, czuje się je zupełnie inaczej, są różne w sztywności i różnie „oddają” na rozbiegu. Dużo zależy od tego, czy rozbieg jest twardy czy miękki, jak reaguje na to twoja stopa w kolcach. To jest coś, co trzeba brać pod uwagę, prawie za każdym razem trzeba poczuć rozbieg na nowo – bo twoje ciało się zmienia, ale też nawierzchnia się zmienia, zwłaszcza jej twardość. To coś, na co zwracam uwagę, dostosowuję się do tego na bieżąco" – wyjaśnił Duplantis.
Samo jego imię – Mondo – także wywodzi się z Włoch – choć w dokumentach wpisane ma Armand. Jak się okazuje, mimo braku włoskich korzeni w drzewie genealogicznym, powiązania z Italią są bardzo osobiste.
"Najlepszy przyjaciel mojego taty, świadek na jego ślubie, jest Sycylijczykiem. Tata dorastał w Nowym Orleanie, dokładnie w Westwego, na przedmieściach – tam jest duża społeczność włoskich imigrantów, więc wielu z jego najlepszych przyjaciół było Włochami lub pół-Włochami. Dostałem imię po najlepszym przyjacielu taty – Mondo – i nawet nie wiem, czy to gra słowna z moim oficjalnym imieniem Armand, czy z tym, że po włosku to znaczy świat" - mówił Duplantis.
W swojej karierze 26-letni sportowiec już 14 razy poprawiał rekord świata.
8 lutego 2020 roku w Toruniu podczas mityngu Orlen Copernicus Cup, zaliczanego do World Athletics Indoor Tour, osiągnął 6,17 m. Po raz pierwszy pobił wówczas halowy rekord globu.
"Mam nadzieję, że będę w dobrej formie, że poszybuję wysoko. Kocham Toruń, tam ustanowiłem ten pierwszy - 6,17 m. Mam wiele wspaniałych wspomnień z tej areny i z tego miasta. Cieszę się, że mogę tam wrócić i zdobyć mistrzostwo świata" - zaznaczył.
Mondo podkreślił, że poza sportem również ma udane życie. Na rozpoczęty właśnie rok 2026 zaplanował ślub z modelką, Desire Inglander. Rolę narzeczonej oraz swoich rodziców w życiu wskazuje jako kluczową także w kontekście swoich sportowych sukcesów, a za swoje największe życiowe marzenie uważa bycie dobrym ojcem – i tym planom, jak również planom muzycznym, związanych z wydawaniem kolejnych utworów (jeszcze w styczniu ma się ukazać jego kolejny singiel), poświęca nie mniej uwagi niż przygotowaniom do zbliżającego się sezonu lekkoatletycznego.
