Przed rozpoczęciem spotkania Palace miało w tym sezonie najgorszy bilans pierwszych połów w lidze. Już po trzech minutach przegrywało, gdy nieudane wybicie głową Anana Khalailiego otworzyło drogę Danowi Ndoye. Szwajcar posłał piłkę w dolny róg i zdobył swoją drugą bramkę w tych rozgrywkach.
Matz Sels dobrze zatrzymał następnie Jorgena Stranda Larsena, który z bliska próbował szybko doprowadzić do wyrównania dla Orłów. To jednak Forest w dużej mierze dominowało.
Walter Benitez nie pozwolił Ndoye'owi na zdobycie drugiej bramki, przenosząc jego strzał głową nad poprzeczką. Chwilę później Daniel Munoz nie wykorzystał szansy na gola przeciwko byłemu klubowi, posyłając piłkę z woleja obok bramki przy dalszym słupku.

Morgan Gibbs-White, który miał udział przy golu w każdym z ośmiu poprzednich wyjazdowych meczów ligowych Forest, z łatwością mógł poprawić ten dorobek. Jego rykoszet odbił się jednak od spodu poprzeczki, a Liam Delap powinien był wykorzystać dobitkę z kilku metrów. Napastnik trafił jednak prosto w Beniteza.
Mimo przewagi rywali to Palace wyrównało wbrew przebiegowi gry. Daichi Kamada pokonał Selsa, zdobywając swoją pierwszą bramkę w Premier League po składnej akcji podaniami.
Po raz pierwszy w tym sezonie Forest straciło gola przed przerwą. Co więcej, jeszcze przed zejściem do szatni dało sobie odebrać prowadzenie, gdy Jefferson Lerma skierował piłkę głową po rzucie rożnym między nogami Selsa.
Mimo późnego ciosu Forest mocno rozpoczęło drugą połowę, a Gibbs-White ponownie marnował dobre okazje. Po kolejnym rzucie rożnym znalazł się bez krycia przy dalszym słupku i uderzył głową w kierunku bramki, lecz Benitez znów popisał się dobrą interwencją. Zawodnik tej klasy z pewnością żałował również późniejszego strzału z woleja, po którym piłka minęła bramkę.
Palace także pozostawało groźne, a Sels dwukrotnie zatrzymał Lermę, który próbował pokonać go głową z bliskiej odległości.
Tuż przed upływem godziny gry Orły podwyższyły prowadzenie już przy swojej kolejnej akcji. Pierwszy strzał Stranda Larsena został obroniony, ale Yeremy Pino dopadł do dobitki i zdobył swoją pierwszą w karierze domową bramkę w Premier League.
W końcówce Forest nadal atakowało. Z ławki wszedł Chris Wood, który miał odmienić losy spotkania, ale nawet on zmarnował znakomitą okazję, główkując z kilku metrów prosto w Beniteza.
