Rywalizacja niemiecko-tureckiego "Drwala" z "Polskim Husarzem" zapowiadana był jako starcie niepokonanych bokserów. 29-letni Knyba do tej pory wygrał wszystkie 17 pojedynków, w tym 11 przez nokaut. Cztery lata starszy Kabayel legitymował się bilansem walk 26-0, w tym 18 przez ko. Bilety na sobotnią galę w 13-tysięcznej Rudolf Weber Arenie w Oberhausen sprzedały się w ciągu pięciu dni.
To jednak broniący pasa WBC w wadze ciężkiej w wersji tymczasowej Kabayel, nie tylko z racji doświadczenia, uchodził za faworyta sobotniej walki. Od kilku lat jest najlepszym niemieckim bokserem wagi ciężkiej i należy do światowej czołówki, choć też nie jest to pięściarz z pierwszych stron gazet.
Pochodzący spod Bydgoszczy Knyba po wejściu do ringu został przywitany przez kibiców głośnymi gwizdami. Pierwsza runda była wyrównana. W kolejnej Niemiec przeszedł do bardziej zdecydowanych ataków. W trzecim starciu Kabayel początkowo starał się trzymać Polaka na dystans. Niemiec zadał kilka mocnych ciosów. Najpierw trafił prawym sierpowym, a następnie Polak został skarcony dwoma potężnymi hakami na korpus. Kolejne serie zamroczyły Knybę, a sędzia ringowy na 27 sekund przed końcem rundy przerwał pojedynek.
Zwycięzca będzie miał duże szanse zmierzyć się nawet jeszcze w tym roku z królującym w tej kategorii Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem.
Najpierw Usyk w kwietniu bądź w maju prawdopodobnie stanie do dobrowolnej obrony tytułu i pojedynku z Amerykaninem Deontayem Wilderem. Później pozostanie wymusić presję na federacji i promotorach Ukraińca, aby stanąć z nim w ringu.
