Anderson eliminuje Van Gerwena, a Humphries pokonuje Doetsa i awansuje do ćwierćfinału

Gary Anderson pokonał Michaela van Gerwena
Gary Anderson pokonał Michaela van GerwenaPDC

Dwukrotny mistrz Gary Anderson pewnie pokonał Michaela van Gerwena 4:1 w Alexandra Palace we wtorkowy wieczór, wyrzucając trzykrotnego triumfatora z turnieju przed ćwierćfinałem po raz pierwszy od 2014 roku.

Zapowiadany jako prawdziwy hit, ten pojedynek był starciem gigantów rozegranym w zawrotnym tempie, a obaj zawodnicy notowali średnie bliskie 100 punktów. Jednak to Anderson regularnie wygrywał kluczowe momenty.

Zdobył 11 maksów, podczas gdy Van Gerwen miał ich mniej. Mimo że żaden z nich nie błyszczał na podwójnych, Szkot był nieco skuteczniejszy w decydujących chwilach, trafiając 13 z 34 prób, a Van Gerwen wykorzystał 9 z 29.

Anderson od początku narzucił tempo, wygrywając pierwszego, bardzo mocnego seta, w którym padły cztery maksy ze strony Szkota i spokojny decydujący leg na 14 lotkach.

Van Gerwen odpowiedział przebłyskami dawnej klasy, w tym znakomitym legiem na 10 lotkach, gdy na chwilę odzyskał kontrolę nad meczem, ale był to tylko krótki zryw.

Anderson wielokrotnie wykorzystywał niecelne "podwójne" Holendra, przełamując jego podanie z bezwzględną skutecznością i nie oddając prowadzenia, gdy już je zdobył.

Nawet gdy szanse uciekały, jak przy niecelnej lotce meczowej na "bull" przy 121, Anderson zachował spokój, ufając swojej sile punktowej, by wrócić do gry.

Gdy czwarty set wymknął się Van Gerwenowi w chaotycznym stylu, Holender forsował wykończenia i marnował lotki na zewnętrznym pierścieniu, podczas gdy Anderson cierpliwie czekał. Utrzymanie podania w decydującym legu na 15 lotkach, zakończone podwójną ósemką, przypieczętowało wynik, który był zarówno wyraźny, jak i symboliczny.

To historyczne zwycięstwo Andersona i rzadko spotykane szybkie pożegnanie Van Gerwena, którego dominacja w końcowych fazach tego turnieju wreszcie została przerwana.

Szkot, który uzyskał średnią 99,1, teraz zmierzy się z Justinem Hoodem w ćwierćfinale, mając za sobą rozpęd, pewność siebie i spokój mistrza, który wciąż doskonale wie, jak wygrywać na tej scenie.

"Jeden z tych meczów"

"Wiedziałem, że Michael czasem pudłuje podwójne, ale nie aż tyle" – powiedział Anderson dla Sky Sports po swoim zwycięstwie.

"Cieszę się, że awansowałem. Od początku nie czułem się dobrze na scenie, myślę, że on też nie".

"Starałem się czerpać energię od niego. To był jeden z tych meczów".

Humphries w imponującym stylu

Luke Humphries znakomicie odpowiedział na zagrożenie, pokonując Kevina Doetsa 4:1 i awansując do ćwierćfinału po jednym ze swoich najlepszych występów w turnieju.

Po nerwowej pierwszej partii, którą przegrał, Humphries szybko podkręcił tempo. Doets rozpoczął bez kompleksów, rzucił 177, był blisko dziewięciolotkowego lega i dwukrotnie przełamał, by wygrać otwarcie, ale wicelider rankingu natychmiast się opanował. Od drugiego seta przewaga zaczęła się wyraźnie przechylać na jego stronę.

Humphries szybko przełamał w drugiej kolejce, dzięki mocnemu punktowaniu i dwóm maksom z rzędu, i nie oddał już kontroli. Jego wyczucie momentu było bezlitosne – wykorzystywał niecelne podwójne i punktował, gdy tylko Doets tracił skuteczność.

W czwartym secie presja była ogromna. Nawet gdy Doets rzucił tysięczną "180" w turnieju, tylko opóźnił nieuniknione, bo Humphries w siedem minut wygrał 3:0 i był o krok od zwycięstwa.

Piąta partia była bardzo wyraźna. Humphries zakończył mecz z opanowaniem, trafiając podwójną ósemkę, by przypieczętować wygraną 4:1, która była przesądzona na długo przed ostatnią lotką.

Humphries uzyskał średnią 103,07, rzucił osiem 180 i wykorzystał 48 procent podwójnych – liczby pokazujące nie tylko dominację, ale też pełną kontrolę. Doets pokazał się z dobrej strony i momentami grał na wysokim poziomie, ale gdy Humphries złapał rytm, różnica była wyraźna.

Van Veen zatrzymuje Manby'ego

Wygrana oznacza, że w ćwierćfinale Humphries zmierzy się z Gianem van Veenem. Młody Holender zakończył debiutancki sen Charliego Manby'ego, wygrywając 4:1 wcześniej tego wieczoru.

Van Veen rozpoczął z przytupem, wygrywając legi dzięki mocnemu punktowaniu i dwukrotnie grożąc dziewięciolotkowym legiem. Manby dobrze rywalizował na początku i doprowadził do decydującego lega, ale Van Veen zachował zimną krew, kończąc na górze po dziewięciu lotkach i wygrywając seta 3:2.

20-letni Anglik odpowiedział bardzo dobrze w drugiej partii, wykorzystując rzadkie błędy Holendra, zamykając 107 i przejmując kontrolę dzięki pewnym podwójnym, wyrównując stan meczu. Był to jednak tylko krótki przerywnik, a nie zmiana trendu.

Od tego momentu Van Veen przejął inicjatywę. Trzeci set rozstrzygnął się po znakomitym wykończeniu 132 na bullu, a czwarty był już jednostronny – Holender wygrał 3:0, zamykając legi na bullu i nieustannie wywierając presję.

Van Veen umocnił przewagę kolejnym maksem w piątej partii, opanował grę po chwilowych problemach na podwójnych i rozwiał wszelkie nadzieje w decydującym legu, kończąc mecz na swojej ulubionej podwójnej szesnastce. Jego dziewiąta 180 w tym spotkaniu podkreśliła przewagę w punktowaniu.

Holender zakończył mecz ze średnią bliską 100, wyraźnie przewyższając Manby'ego w liczbie maksów i trafiając kluczowe wykończenia powyżej 100 w najważniejszych momentach.

Wyniki wieczornej sesji we wtorek:

Charlie Manby 1:4 Gian van Veen

Michael van Gerwen 1:4 Gary Anderson

Luke Humphries 4:1 Kevin Doets

Śledź Mistrzostwa Świata PDC w Dartach z Flashscore

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen