Po pierwszych dwóch tercjach był remis 4:4, mimo że gospodarze prowadzili już 3:0 i 4:1. Szczególnie szalona była trzecia część gry, kiedy to goście wychodzili na dwubramkowe prowadzenie (6:4 i 7:5), ale pięć i pół minuty przed końcem znów był remis. Ostatecznie, Sabres odnieśli siódme zwycięstwo z rzędu.
Wrażenie robi nie tylko liczba goli, ale też kar. Łącznie oba zespoły otrzymały ponad 100 minut. Nie brakowało brutalnych fauli, a tuż po rozpoczęciu drugiej tercji doszło do dwóch awantur. Sześć sekund po rozpoczęciu tej części gry czterech różnych zawodników miało już pięciominutowe kary.
Gospodarze mają 84 punkty i awansowali na drugie miejsce w Konferencji Wschodniej. Lepsi są tylko Carolina Hurricanes - 86 pkt, a rozegrali jedno spotkanie mniej. W niedzielę pauzowali. Ekipa Lightning jest na trzeciej pozycji z dorobkiem 82 pkt.
Na Zachodzie i w całej lidze pierwsze miejsce zajmuje drużyna Colorado Avalanche. W niedzielę pokonała w Denver Minnesota Wild 3:2 po karnych. Po tym piątym z rzędu zwycięstwie lider ma 95 punktów, o siedem więcej od hokeistów Dallas Stars, którzy także stoczyli tego dnia zacięty bój - pokonali u siebie Chicago Blackhawks 4:3 po dogrywce.
