Zwycięskiego gola dla Islanders strzelił Anders Lee na 30,9 sekundy przed końcem meczu. Ich bramkarz David Rittich obronił 29 strzałów.
Nowojorczycy wygrali piąty mecz z rzędu, a w trzech ostatnich zdołali odrobić dwubramkową stratę. W niedzielę przegrywali 0:2, a później 2:3.
Wyróżniającym się zawodnikiem zespołu z Florydy był zdobywca dwóch bramek Sam Bennett.
Obrońcy Pucharu Stanleya przegrali siedem z dziewięciu ostatnich meczów. W Dywizji Atlantyckiej zajmują dopiero siódme miejsce. Do lidera, jakim jest lokalny rywal Tampa Bay Lightning, tracą aż 17 pkt. Z kolei „Wyspiarze” zgromadzili 75 pkt, co daje im trzecią lokatę w Dywizji Metropolitalnej i szóste na całym Wschodzie.
Trener Ducks Joel Quenneville, który w zeszłym tygodniu został drugim szkoleniowcem w historii NHL z 1000. wygraną, został uhonorowany podczas ceremonii przedmeczowej w Anaheim. Jego podopieczni nie chcieli zepsuć święta, ale na wygraną musieli solidnie zapracować.
Mason McTavish strzelił decydującego gola w serii rzutów karnych, dając Ducks zwycięstwo nad Flames 3:2 i przedłużając serię do pięciu zwycięstw. „Kaczory” w spotkaniach kończonych karnymi mają w tym sezonie bilans 7-0.
Drużyna z Anaheim zbliżyła się na jeden punkt do prowadzących w Dywizji Pacyfiku Vegas Golden Knights. Kalifornijczycy mają jednak jeden mecz rozegrany mniej.
Ekipa z Calgary z dorobkiem 55 pkt jest przedostatnia w tej stawce, a w całej Konferencji Zachodniej słabsze są obecnie tylko trzy zespoły.
