Knicks odrobili 29 punktów straty i wygrali czwarty mecz Finałów NBA. Trzy minuty Sochana

Knicks odrobili 29 punktów straty i wygrali czwarty mecz Finałów NBA. Trzy minuty Sochana
Knicks odrobili 29 punktów straty i wygrali czwarty mecz Finałów NBA. Trzy minuty SochanaPhoto by DUSTIN SATLOFF / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP

Zespół New York Knicks, którego koszykarzem jest Jeremy Sochan, pokonał we własnej hali San Antonio Spurs 107:106 w czwartym spotkaniu finału i prowadząc w serii play off 3-1 jest o krok od mistrzostwa ligi NBA. Reprezentant Polski zagrał przez trzy minuty.

Gdy na 9 minut i 40 sekund przed końcem trzeciej kwarty zegar w słynnej Madison Square Garden pokazywał wynik 81:52 dla Spurs zapewne niewiele osób nie tylko w hali, ale i w Nowym Jorku, całych Stanach Zjednoczonych, a nawet przed telewizorami w każdym zakątku świata przypuszczało, że w tym meczu będą jeszcze emocje.

Gospodarze minimalnie odrobili stratę do końca tej kwarty, ale po trzech punktach z rzędu Victora Wembanyamy po dwóch i pół minuty gry w ostatniej odsłonie przegrywali 75:95.

Sygnał do ataku dał celnym rzutem z daleka Jose Alvarado, za chwilę „poprawił” Karl-Anthony Towns i miejscowi, niesieni dopingiem prawie 20-tysięcznej widowni, stopniowo zaczęli zmniejszać dystans. Ich zapędów nie ostudziła nawet „trójka” De’Aarona Foxa, bo w ich szeregach zza łuku trafili ponownie Alvarado i Jalen Brunson.

To po akcji swojego lidera Knicks 82 sekundy przed końcem regulaminowego czasu wyszli na prowadzenie 105:104. Niespełna minutę później odebrał im je dwoma wolnymi Stephon Castle, który jako jedyny w swoim zespole nie sprawiał wrażenia zahipnotyzowanego przebiegiem wydarzeń.

Ostatnie słowo należało jednak do OG Anunoby’ego, który najpierw zablokował Foxa, a 1,2 s przed ostatnim gwizdkiem sędziów zdobył decydujące dwa punkty, dobijając piłkę po niecelnym rzucie Brunsona.

"Nie wiem, czy w historii Knicks była ważniejsza akcja" - zaznaczył po meczu ich trener Mike Brown.

Żadna drużyna wcześniej w finałowym starciu nie odrobiła 29-punktowej straty, od kiedy NBA zaczęła prowadzić szczegółowe statystyki dotyczące przebiegu meczów w 1997 roku. „Rekord” należał do tej pory do Boston Celtics, którzy pokonali Los Angeles Lakers w 2008 roku mimo 24-punktowego deficytu. W całych play-offs w 2019 roku stratę 31 punktów zniwelowali Los Angeles Clippers i wygrali spotkanie z Golden State Warriors.

Nic dziwnego, że po końcowej syrenie w Madison Square Garden puszczono utwór Journey „Don’t Stop Believin’” („Nie przestawaj wierzyć”), który wprawił fanów Nowojorczyków w jeszcze lepszy nastrój.

Brunson w całym meczu uzyskał 36 punktów, miał pięć zbiórek i siedem asyst, a Anunoby dodał 33 „oczka”.

Wśród pokonanych Wembanyama zaliczył 34 punkty, 13 zbiórek i trzy bloki, ale z gry trafił tylko dziewięć razy na 25 prób. Dylan Harper wchodząc z ławki zdobył 21 punktów.

"Kompletnie straciliśmy równowagę, pogubiliśmy się. To rozczarowujące, delikatnie mówiąc" - skomentował szkoleniowiec Spurs Mitch Johnson.

Mecz numer pięć - w nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego, tym razem w San Antonio. Będzie to pierwsza z trzech szans dla Knicks na sięgnięcie po pierwszy od 1973 roku tytuł.

Knicks, którzy w dorobku mają dwa mistrzostwa (pierwsze wywalczyli w 1970 roku), na występ w wielkim finale NBA czekali od 1999 roku, gdy ulegli w decydującej batalii... Spurs (1-4).

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen