Vingegaard tym samym rzucił wyzwanie swojemu wielkiemu rywalowi Tadejowi Pogacarowi. Słoweniec w ubiegłym roku został ósmym w historii i pierwszym od 26 lat kolarzem, który w jednym sezonie triumfował w dwóch najbardziej prestiżowych tourach.
"Myślałem o Giro od dłuższego czasu. To jeden z najważniejszych wyścigów w kalendarzu, a nigdy wcześniej w nim nie brałem udziału" - powiedział Vingegaard.
Jak dodał, zwycięstwo w Vuelta a Espana w zeszłym roku jeszcze bardziej zmotywowało go do udziału w Giro, które w tym roku rozpocznie się 8 maja w Bułgarii.
"Chciałbym mieć w kolekcji również różową koszulkę" - zaznaczył triumfator Tour de France z lat 2022-23.
Dyrektor sportowy ekipy Visma-Lease a Bike Grischa Niermann podkreślił, że Giro może pomóc Vingegaardowi pokonać Pogacara w dalszej części sezonu, m.in. w „Wielkiej Pętli”.
"Jesteśmy przekonani, że udział w Giro dobrze wpłynie na jego wyniki w Tour de France. Bo chociaż celem będzie zwycięstwo w Giro, to głównym celem pozostaje wyścig we Francji" - zauważył.
Zwycięstwo w Giro pozwoliłoby Vingegaardowi prześcignąć dominującego w ostatnich latach na kolarskich trasach Pogacara, któremu brakuje wygranej we Vuelcie.
"Nie ukrywam, że to miało wpływ na moją decyzję" – przyznał Duńczyk, który w 2024 roku był najlepszy w Tour de Pologne.
Ostatnim kolarzem, który skompletował zwycięstwa w trzech największych wyścigach, był Brytyjczyk Christopher Froome w 2018 roku. Nikomu nie udało się jeszcze wygrać wszystkich trzech w jednym sezonie.
