"Chyba za wiele wymagałam od swojego organizmu w ostatnich miesiącach. Starałam się kontynuować ten sezon, ale moje ciało już odczuwa tego skutki. Korzystam więc z tego, że sezon zbliża się do końca, żeby zrobić sobie przerwę, a potem wrócę do rehabilitacji" – poinformowała Brignone, cytowana przez włoską agencję ANSA.
W kwietniu ubiegłego roku Włoszka miała poważny wypadek podczas mistrzostw kraju w Val di Fassa. Stwierdzono u niej wieloodłamowe złamanie z przemieszczeniem kości piszczelowej i główki kości strzałkowej lewej nogi, a także zerwanie więzadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie. Przeszła operację, a narty ponownie założyła dopiero pod koniec listopada. Nie przeszkodziło jej to jednak w lutym triumfować w Cortinie d’Ampezzo w olimpijskiej rywalizacji w slalomie gigancie oraz supergigancie.
Niedawno przyznała jednak, że wciąż odczuwa skutki tych urazów.
"Jeśli rano idę pojeździć na nartach, to potem kuleję przez cały dzień" – powiedziała w ubiegłym tygodniu na łamach "La Gazzetta dello Sport".
Po igrzyskach Brignone wystartowała jeszcze w sobotę i niedzielę w Pucharze Świata w Soldeu w Andorze, gdzie zajęła 15. i 8. miejsce w supergigancie.
Włoszka ma też w dorobku srebrny medal olimpijski z Pekinu w slalomie gigancie, a także brązowe z Pjongczangu w tej samej konkurencji oraz z Pekinu w kombinacji. Jest też mistrzynią świata w gigancie (2025) i kombinacji (2023).
