Simmons podpisał tego lata roczny kontrakt z Kings o wartości 3,5 miliona dolarów. Umowa przewidywała również milion dolarów premii, gdyby znalazł się w aktywnym składzie Kings na inauguracyjny mecz sezonu przeciwko Los Angeles Clippers.
Wcześniej wystąpił w przedsezonowym meczu przeciwko Spurs, w którym w ciągu 26 minut zdobył 14 punktów (5/9 z gry, 4/4 z rzutów wolnych), miał osiem zbiórek, siedem asyst i jeden przechwyt.
Podpisał kontrakt z Kings, chcąc ożywić karierę, którą wielu określa mianem rozczarowującej. Wcześniej opuścił poprzedni sezon, aby skupić się na zdrowiu psychicznym i fizycznym. W sezonie 2024/25 Simmons wystąpił w barwach Los Angeles Clippers (33 mecze) i Brooklyn Nets (18 meczów).
W tamtym sezonie notował średnio zaledwie 5,0 punktu na mecz, co było jego najgorszym wynikiem w karierze.
Debiutant roku 2017/18 był niegdyś postrzegany jako jeden z nowych supergwiazdorów ligi. W kolejnych trzech sezonach został trzykrotnym uczestnikiem Meczu Gwiazd i dwukrotnie trafiał do najlepszej piątki defensywnej, a także wybrano go do najlepszej piątki NBA za sezon 2019/20 po tym, jak przewodził lidze w przechwytach.
Później, po opuszczeniu sezonu 2021/22 i zmaganiach z kontuzjami pleców, Simmons nie był już tym samym zawodnikiem. W każdym z dwóch kolejnych sezonów nie zdołał osiągnąć średniej wyższej niż 7,0 punktu na mecz, a w obu miał również skuteczność 44% z linii rzutów wolnych.
Teraz zagrożona może być cała jego dalsza kariera.
