Loyd: Wszyscy zagrali niesamowicie, każdy dał tysiąc procent

Loyd: Wszyscy zagrali niesamowicie, każdy dał tysiąc procent
Loyd: Wszyscy zagrali niesamowicie, każdy dał tysiąc procentTOMS KALNINS / EPA / Profimedia

Polska pokonała w Rydze Łotwę 84:82 w 3. kolejce grupy F pierwszego etapu kwalifikacji mistrzostw świata koszykarzy 2027. Największy wkład w sukces wywalczony w końcówce miał Jordan Loyd, który zdobył 37 pkt. - Wszyscy zagrali niesamowicie - powiedział naturalizowany Amerykanin,

Loyd, znakomicie spisujący się we wrześniowym Eurobaskecie, którego zabrakło w pierwszym okienku eliminacji MŚ, już w pierwszej połowie w Rydze uzyskał 21 punktów, a w sumie miał 37, poprawiając swój rekord w kadrze z meczu otwarcia ME w Katowicach - ze Słowenią (32). To on zdobył w Rydze zwycięskie, decydujące punkty - rzutem za trzy na sekundę przed końcem czwartej kwarty, gdy Łotysze prowadzili 82:81. Było to jego 13. spotkanie w reprezentacji Polski - we wszystkich zdobył łącznie 257 punktów (średnio 19,7).

"Jestem bardzo szczęśliwy, że tutaj jestem. To błogosławieństwo. W pewnym momencie zagraliśmy niedbale, są więc rzeczy, które musimy poprawić przed niedzielnym meczem. W drugiej połowie nie pozwoliliśmy rywalom na rzuty z dystansu, co jest dużym osiągnięciem. Wszyscy zagrali jednak niesamowicie. Nie patrzmy tylko w statystyki - każdy dał z siebie tysiąc procent. Cieszę się ze zwycięstwa".

"Prawdę mówiąc nie pamiętam, czy kiedyś rzuciłem zwycięską trójką z kończącym się czasem. Robię się jednak stary, więc może nie pamiętam dokładnie (śmiech). Jako dzieciak trafiłem coś takiego z połowy, ale to wszystko. To było ekscytujące przeżycie, trafić taki rzut" - powiedział Loyd.

Loydowi oraz drużynie gratulował sukcesu w szatni prezydent RP Karol Nawrocki, który z pierwszego rzędu w towarzystwie prezydenta Łotwy Edgarsa Rinkevicsa i na jego zaproszenie - obejrzał ciekawe i trzymające do końca w napięciu spotkanie. - To były miłe chwile - poinformował PAP o spotkaniu z prezydentem dyrektor reprezentacji Łukasz Koszarek.

W opinii trenera Igora Milicicia pojedynek był tak wyrównany, że wygrana mogła przypaść także rywalom.

"Ten mecz mógł się zakończyć szczęśliwie dla obu drużyn. Przez 40 minut mocno pracowaliśmy po to, aby być w sytuacji, która umożliwi nam zwycięstwo. W pierwszej połowie daliśmy Łotyszom za dużo rzutów z dystansu. W drugiej trochę to poprawiliśmy (ograniczyliśmy - PAP) - 10 trójek w pierwszej połowie, a w drugiej rywale rzucili już tylko dwie. Kontrolowaliśmy ten mecz także dzięki zbiórkom. Przywozimy do Polski duże zwycięstwo, jesteśmy szczęśliwi. Wiemy jednak, że praca nie została jeszcze zakończona" - powiedział szkoleniowiec.

Z jego oceną spotkania zgodził się czołowy koszykarz gospodarzy Rihards Lomazs.

"Czasami się wygrywa, czasami przegrywa. Na pewno nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale zagraliśmy solidnie. Daliśmy z siebie sporo wysiłku, z czego jestem dumny. Byliśmy trzy sekundy od zwycięstwa. W niedzielę czeka nas kolejne starcie. Jestem szczęśliwy, że walczyliśmy i odpowiedzieliśmy rywalom" - powiedział Łotysz.

Hiszpański szkoleniowiec Łotwy Sito Alonso wskazywał na mocne i słabe punkty jego drużyny, podkreślając, że nie tylko fizyczność, ale i nastawienie psychiczne jest ważne.

"Jestem dumny z mojej drużyny. Przez pierwsze 20 minut byli dużo lepsi od rywali, dużo lepsi również jeśli weźmiemy pod uwagę dwa pierwsze mecze w poprzednim okienku. W drugiej połowie graliśmy trochę za miękko. Mieliśmy też problemy z faulami. Mimo tego wygrywaliśmy punktem w końcówce. Loyd zdobył 37 punktów i trafił niesamowity ostatni rzut. Musimy myśleć bardziej pozytywnie. Za dwa dni mamy kolejny mecz, pojawiają się nowi gracze, poprawiamy naszą formę. Musimy walczyć i być dumni z drużyny narodowej" - powiedział.

Kapitan polskiej reprezentacji Mateusz Ponitka, który uzyskał 27 punktów, miał siedem zbiórek oraz cztery asysty i był mocno obijany przez rywali przyznał, że to był trudny mecz.

"To był ciężki mecz, ale wiedzieliśmy, że taki będzie. Łotysze u siebie są bardzo niebezpiecznym zespołem, bez względu na to, w jakim składzie grają. Chcieliśmy zabezpieczyć naszą tablicę, jeśli chodzi o zbiórki w obronie. Mieliśmy też uważać na rzuty trzypunktowe i rzeczywiście - w pierwszej połowie Łotysze bardzo dużo rzucali za trzy i trafiali. Liczyliśmy na to, że jeśli będziemy grać solidnie w obronie i według naszych założeń, to w drugiej połowie dojdziemy do punktu, w którym będziemy mieli szansę na przełamanie. Na koniec wszystkim brakowało sił, bo mecz miał wysokie tempo. Cieszymy się z wygranej" - podkreślił najbardziej doświadczony koszykarz reprezentacji (186 spotkań, 2121 punktów).

Chwalił także grę Loyda, który wrócił na parkiet po dłuższej przerwie po urazie, a w środę w spotkaniu Euroligi w Belgradzie uzyskał dla Anadolu Efesu Stambuł 12 pkt.

"Super było oglądać Jordana w reprezentacji Polski. Myślę, że jeszcze przez kilka lat będziemy mogli go oglądać i zagra kilka takich epickich meczów. W ogóle te okienka są ciekawe, bo w każdym jest jakiś dobry mecz z naszej strony. To pokazuje, że warto nas wspierać" - dodał.

Jarosław Zyskowski jeden z ważnych zmienników wskazywał na zaangażowanie całej drużyny.

"Niesamowita sprawa. Wydawało się, że w czwartej kwarcie kontrolowaliśmy mecz, bo było już plus dziewięć, a Jordan mógł to jeszcze powiększyć. Później jednak to Łotysze zaczęli wracać do gry. Nikt nie odmówi naszej kadrze serca, charakteru. To takie nasze DNA - jesteśmy razem i gramy do końca. Taki był też przypadek w ostatnim okienku, kiedy przegrywaliśmy 20 punktami, a wyciągnęliśmy zwycięstwo. Dzisiaj inna historia, ale zakończona takim samym sukcesem" - powiedział skrzydłowy, który w biało-czerwonych barwach rozegrał 61 spotkań i zdobył 370 punktów.

Kolejne spotkanie biało-czerwonych, także z Łotyszami, odbędzie się w niedzielę w Gdyni.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen