Jeszcze przed rozpoczęciem niedzielnego meczu rewanżowego Polski z Łotwą, pierwszą wygraną w kwalifikacjach zanotowali Austriacy kosztem Holandii. To zepchnęło Bałtów na ostatnie miejsce i zwiększyło presję na gościach.
Początek spotkania był skromny – przez dwie minuty trafił tylko Mateusz Ponitka. Gdy po trójce dorzucili Jordan Loyd i Kamil Łączyńki, hala w Gdyni wyraźnie się ożywiła. Biało-Czerwoni czujnie bronili pod koszem, a Łotysze byli zagubieni i szybko wezwał ich trener. Lomazs i Silins zdołali zmniejszyć stratę, na co odpowiedzieli Ponitka z wolnego, a po nim Pluta i Żołnierewicz wejściami pod kosz. Co nie chciało wejść rywalom, to nasi realizowali świetnie. Po siedmiu minutach i drugiej trójce Loyda było 19:6. W końcówce kwarty Łotwa odzyskała inicjatywę i udało się zredukować straty, 23:16.
Drugą część kolejnym przedarciem pod kosz zaczął Pluta, ale gdy Blumbergs zaczął w końcu trafiać trójki, przewaga stopniała do sześciu punktów. Biało-Czerwoni zareagowali udanymi akcjami zespołowymi, a po dziewiątym punkcie Loyda było 34:21. Polska nie mogła ponownie odskoczyć i dopiero trójka Żołnierewicza dała 43:31, a po efektownym wsadzie Olejniczaka było 47:33. 29-latek błyszczał w tej fazie, a połowę zakończyły trójka Garbacza i punkty Loyda spod kosza – 54:36.
Bezbłędny pod koszem Olejniczak dał Polakom 20 pkt przewagi na otwarcie drugiej połowy, jednak to Łotwa prowadzona przez Steinbergsa zaczęła szybko redukować stratę i dopiero chłodna trójka Loyda przecięła tę tendencję (59:41), a siermiężna część gry oznaczała niewiele udanych rzutów. Mimo obniżonego składu Biało-Czerwoni trzymali bufor, a w ostatnich minutach Michał Sokołowski frustrował rywali na tyle, że trener Alonso sięgnął po czas na 100 sekund przed końcem kwarty. Ostatecznie Łotysze odrobili tylko dwa oczka w trzeciej kwarcie, 70:54.
Ostatni fragment meczu zaczął się od efektownego ataku Olejniczaka i Sokołowskiego, ale po minucie przewaga stopniała do 12 punktów po kolejnej trójce Blumbergsa. Selekcjoner wziął czas, ale po powrocie Biało-Czerwoni grali zbyt nerwowo, tracili piłkę i tylko rozregulowane celowniki rywali nas ratowały. Gdy Ponitka na pięć minut przed końcem dołożył dwa wolne (75:61), Sito Alonso znów przywołał swój zespół. Nerwy złagodził wreszcie wsad Urbaniaka na 81:64 w ostatnich trzech minutach. Strautins trójką skłonił jeszcze trenera Milicicia do wzięcia czasu, a końcówkę Polacy dograli już na luzie, a wsady Sokołowskiego i Urbaniaka dobiły rywali - 92:72!
Najlepsi w naszej ekipie Jordan Loyd i Michał Sokołowski przekroczyli barierę 20 punktów, a komplet statystyk wszystkich zawodników znajdziesz tutaj.

