Ponitka: Jesteśmy podekscytowani, że możemy walczyć o wielki turniej

Ponitka: Jesteśmy podekscytowani, że możemy walczyć o wielki turniej
Ponitka: Jesteśmy podekscytowani, że możemy walczyć o wielki turniejProfimedia

Kapitan reprezentacji Polski koszykarzy Mateusz Ponitka nie ukrywa przed dwoma meczami z Łotwą, że możliwość rywalizacji o udział w kolejnych mistrzostwach świata jest wyjątkowa. "Jesteśmy podekscytowani tym, że możemy walczyć o kolejny wielki turniej" - powiedział.

"Mam nadzieję, że to okienko FIBA przybliży nas mocno do udziału w kolejnej wielkiej imprezie. Fizycznie czujemy się dobrze. Mamy świetnego motoryka, fizjoterapeutów, lekarza, którzy na pewno o to zadbają, żebyśmy byli gotowi w odpowiednim momencie na sto procent" - podkreślił Ponitka przed wylotem drużyny do Rygi.

Polska ma po listopadowych spotkaniach bilans 2-0 i prowadzi w grupie F, po tym jak pokonała Austrię 90:78 u siebie i Holandię 85:83 na wyjeździe, po heroicznej pogoni i dramatycznej końcówce, niwelując 20-punktowe prowadzenie gospodarzy. Łotwa, piąta drużyna MŚ 2023, jest trzecia w tabeli (1-1).

W opinii 32-letniego kapitana reprezentacji doświadczenie zebrane podczas ostatnich turniejów mistrzostw Europy, w których Polska zajęła czwarte (2022) i szóste (2025) miejsce oraz była ósma w mistrzostwach świata w Chinach (2019) procentuje w każdym kolejnym spotkaniu kwalifikacji.

"Jesteśmy charakternym zespołem, pokazaliśmy to na ostatnich mistrzostwach Europy i jeszcze wcześniejszych. Myślę, że na tym polega nasza siła - jesteśmy w stanie walczyć z każdym przeciwnikiem. Nie poddajemy się. Pamiętam wiele meczów, w których było minus dziesięć i minus piętnaście, potem i... minus trzydzieści. To były dobre lekcje dla nas i mam nadzieję, że teraz te lekcje z przeszłości wychodzą na dobre, bo nawet gdy jest źle, to potrafimy walczyć do końca i zostajemy razem jako drużyna" - zaznaczył.

Nawiązał także do awansu i występu w mistrzostwach globu w 2019 r., gdy biało-czerwoni, pod wodzą trenera Mike'a Taylora, awansowali do światowego turnieju pierwszy raz od 52 lat (w 1967 r. w Urugwaju drużyna trenera Witolda Zagórskiego była piąta) i zajęli w nim znakomite ósme miejsce.

Właśnie kilka dni temu minęło siedem lat od pamiętnego awansu do MŚ - stało się to po wygranej w Varażdinie z Chorwacją 77:69 w meczu 5., przedostatniej kolejki drugiego etapu kwalifikacji. Trzy dni później, w ostatniej kolejce, pokonali w Ergo Arenie Holandię 85:76 pieczętując awans ósmym zwycięstwem w dwustopniowych eliminacjach. W kolejnych, do mundialu 2023, Polacy odpadli już po pierwszej fazie, o czym zadecydował gorszy bilans od Estonii, z którą rywalizowali także w dwumeczu w krótkim odcinku czasu, tak jak obecnie z Łotwą.

"Trudno porównywać tamten zespół z obecnym. Wszyscy zrobili duży postęp. Jesteśmy bardziej dojrzali, za nami wiele imprez. Wtedy to było pierwsze takie doświadczenie po 52 latach. Teraz każdy wie „z czym się je” mistrzostwa. Jak rozmawiamy ze sobą, to każdy zdaje sobie sprawę, jak ważne jest to okienko, zresztą każde w tych eliminacjach. Jest więc pełna koncentracja. Kluczowe jest to, że mamy grupę zawodników, którzy są ze sobą od wielu lat. Rozumiemy się bez słów na boisku. Wielokrotnie graliśmy trudne mecze. Wiemy, kiedy jest ten moment, gdy możemy „przełamać” rywala. Dla trenera taka sytuacja to duża swoboda taktyczna, bo wie, że jak wprowadza nową taktykę, to my szybko „łapiemy”. W porównaniu do topowych zespołów euroligowych uważam, że pod tym kątem jesteśmy naprawdę na dobrym poziomie" - ocenił zawodnik Bahcesehir Stambuł.

Przyznał, że ostatnie eliminacje do ME 2025, których Polska była współgospodarzem, więc grała w kwalifikacjach pewna udziału, także dostarczyły pozytywów.

"Ostatnie eliminacje do mistrzostw Europy, to był czas na przećwiczenie w takim okienku jak to teraz różnych założeń. Startowaliśmy będąc pewnymi udziału w turnieju. Teraz te doświadczenia będziemy wykorzystywać. Dużo osób z tamtych eliminacji zostało w zespole, mamy cały czas tę samą myśl taktyczną. I to są właśnie te punkty, które mogą nam dać przewagi z takimi zespołami jak Łotwa" - dodał.

Ponitka, najbardziej doświadczony gracz kadry, dla którego spotkanie w Rydze będzie 186 występem z orzełkiem na piersi, cieszy się także, że w kadrze na kolejnych zgrupowaniach pojawiają się nowe twarze. W listopadzie był to 20-letni Jakub Szumert (obecnie kontuzjowany), teraz 23-letni Jakub Urbaniak.

"Kuba ma niesamowite warunki fizyczne. Wiadomo, że potrzebuje czasu, by się tutaj z nami "otrzaskać” i zobaczyć, na czym polega gra w reprezentacji, bo to są zupełnie dwie różne rzeczy - gra w kadrze i lidze. Wierzymy w niego, że dużo nam pomoże, jeśli nie teraz, to na pewno w przyszłości. To perspektywiczny gracz i wydaje mi się, że nie tylko on. Ostatnio mamy kilku takich zawodników, którym warto dawać szansę, warto ich rozwijać. Ich gra będzie wyłącznie aspektem dodatnim dla drużyny i nie będzie wpływała mocno jakościową na nasz zespół" - powiedział.

Kapitan uważa, że problemem w najbliższym latach może być natomiast... wybór jednego z dwóch naturalizowanych w 2025 roku Amerykanów. W Rydze ma zagrać Jordan Loyd (Anadolu Efes Stambuł), który był jednym z liderów biało-czerwonych we wrześniowym Eurobaskecie, a zabrakło go w listopadowym okienku eliminacji. Jego miejsce zajął wtedy Jerrick Harding (Lietuvos Rytas Wilno), który w debiucie z Austrią zdobył 32 pkt.

"Obaj Amerykanie z polskimi paszportami są świetnymi ludźmi. Oni naprawdę wnoszę do naszego zespołu dużo pozytywnego, nie tylko pod względem jakości gry, którą mają, ale także pod kątem atmosfery. To są otwarci „goście”. Jerrick podczas ostatnich meczów w listopadzie zrobił na nas mega pozytywne wrażenie. Jordan jakość pokazał na Eurobaskecie. Obaj są super i myślę, że niedługo będziemy mieli ból głowy (kogo wybrać - PAP)" - podkreślił.

Ponitka zwrócił uwagę na klasę najbliższego rywala, piątej drużyny MŚ 2023, która jednak w mistrzostwach Europy, także jako współgospodarz, była za Polakami: uległa w 1/8 finału Litwie i została skalsyfikowana na 12. pozycji. Polska grała w ćwierćfinale i po porażce z Turcją zajęła szóste miejsce.

"Łotwa nie jest tak silna, jak będzie wakacje (trzecie okienko eliminacji - PAP), gdy dołączy Kristaps Porzingis czy zawodnicy z Euroligi. Na pewno ma duży potencjał, zarówno w obronie, jak i w ataku. Teoretycznie Łotysze byli faworytem grupy przed rozpoczęciem kwalifikacji. W rankingach są przed nami, ale my lubimy być "underdogiem”. Dla nas sytuacja jest ok. Możemy to wykorzystać stwarzając trochę presji w Rydze, bo gospodarze będę grali "na podwójnym alercie”, gdyż mają bilans 1-1" - ocenił kapitan.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen