Przede wszystkim śmiało można zakładać, że Sochan znowu będzie grał w NBA. Bo do tej pory w tym sezonie niby w niej grał, ale tak na poważnie to jednak w niej nie grał. Polak spadł w rotacji San Antonio Spurs, przed sezonem nie dogadał się w sprawie przedłużenia kontraktu i do tej pory zagrał w jedynie 28 z 54 meczów Spurs w tym sezonie, głównie wchodząc na mało istotne momenty meczów.
Wielu kubiców liczyło, że Sochan zmieni klub w trakcie okna transferowego, gdy zabiegało o niego kilka klubów, ale ostatecznie Spurs z nikim się nie dogadali. Kilka dni później poszli jednak na rękę zawodnikowi i Sochan spadł z listy płac klubu i mógł sobie szukać nowego pracodawcy. Według informacji amerykańskich mediów dostał około 10 ofert, a zdecydował się skorzystać z tej z Nowego Jorku.
Oczywiście jeżeli Knicks zaproponowali mu kontrakt, a więc zainwestowali w niego swoje pieniądze, to prawdopodobnie po to, by dawać mu odpowiedni czas gry. Można więc zakładać, że w najbliższym czasie Sochana ponownie będziemy oglądać na parkiecie.
Na jaki wymiar minut może liczyć?
Tego jeszcze nie wiemy, choć oczywiście Sochan nie będzie zawodnikiem pierwszej piątki. Przyszedł w trakcie sezonu, by "wydłużyć kadrę zespołu" i zapewnić trenerowi Mike'owi Brownowi dodatkowe opcje. Możemy się więc jedynie zastanawiać ile minut na mecz będzie grał, a także na jakiej pozycji.
Sochan jest bowiem multipozycyjny, a w swojej karierze grał już tak naprawdę na każdej pozycji - od rozgrywającego do centra. Jego podstawową rolą jest jednak bycie silnym skrzydłowym i łatwo odnieść wrażenie, że to właśnie na tej pozycji gra najlepiej.
W barwach Knicks pewniakami do gry w pierwszej piątce są Jalen Brunson, Mikal Bridges, OG Anunoby, Josh Hart oraz Karl-Anthony Towns. Polak będzie więc prawdopodobnie zastępował na parkicie którego z tych dwóch ostatnich zawodników. Rezerwowi u Browna grają w tym sezonie nawet po kilkanaście minut na mecz, więc być Sochan może mieć nadzieję na naprawdę dużą dawkę koszykówki.
Doda drużynie charakteru
W kontekście tego ruchu często powtarza się, że Sochan wniesie do szatni Knicks potrzebny charakter oraz swego rodzaju agresję, której brakuje nowojorczykom. Reprezentant Polski dał się poznać jako walczak na parkiecie i nawet gdy jego sportowa dyspozycja nie sprawiała, by aż tak dużo o nim mówiono, to już wiele jego zachowań w NBA zapewniło mu popularność w lidze.
Polak nie cofa się ani o krok i lubi toczyć parkietowe wojenki z rywalami, a także publikować zaczepne posty w mediach społecznościowych. Mimo krótkiej kariery w NBA, lista jego "ofiar", z którymi zderzał się na parkiecie, może robić wrażenie. Kibicom w Nowym Jorku, a jest ich naprawdę wielu, ponieważ Knicks to jedna z najpopularniejszych drużyn w Stanach Zjednoczonych, na pewno taka wola walki się spodoba.
Musi walczyć o swoją przyszłość
W barwach Knicks Sochan na pewno nie będzie się wycofywał, ponieważ jest w momencie kariery, w którym musi walczyć o swoją przyszłość. Nowy zespół dał mu kontrakt jedynie do końca sezonu. Oczywiście to bezpieczna opcja dla zespołu, który sprawdzi go w boju i nie ryzykuje przepaleniem pieniędzy na zawodnika, którego być może nie potrzebuje.
Do końca sezonu, a także w fazie play-offs reprezentant Polski musi więc wykorzystać każdą okazję na grę, tak by przekonać do siebie sztab szkoleniowy i władze klubu lub ewentualnie zachęcić swoimi występami inne drużyny do przedstawienia mu ofert już po sezonie. Trzeba to nazwać wprost - Sochan będzie walczył o swoją przyszłość w najlepszej lidze świata.
Może zdobyć nawet mistrzostwo
Sęk w tym, że czas w Knicks to nie będzie rajskie życie i czas na eksperymenty, jak w trakcie pierwszych sezonów w Spurs, gdy jego zespół był bardzo słaby, przegrywał większość meczów, a Polak mógł bez presji oswajać się z ligą. Popełniane wówczas błędy nie były aż tak widoczne, ponieważ spotkania Spurs nie cieszyły się dużą popularnością, a zespołowi w zasadzie nie zależało na wygrywaniu.
W tym sezonie było oczywiście inaczej, ponieważ Spurs są czołową drużyną swojej Konferencji, ale podobnie jest w przypadku Knicks. Ich celem jest w tym sezonie zdobycie mistrzostwa. Do końca sezonu zasadniczego będą więc walczyć o każde zwycięstwo, a późniejsza faza play-offs jest przez wielu nazywana inną dyscypliną sportu. To czas, kiedy nawet największe gwiazdy grają na 110% swoich możliwości i każdy musi pokazać się z jak najlepszej strony.
Nie brzmi to więc idealnie jak na swego rodzaju okres próbny u nowego pracodawcy, ale Sochan taki okres próbny miał już przez w zasadzie cały swój pobyt w NBA. Teraz czas pokazać całemu światu na co go stać i wychodzić na parkiet w meczach o naprawdę dużą stawkę, zarówno dla swojego zespołu, jak i dla swojej indywidualnej kariery.
