W pierwszej piątce Clippers zagrało aż czterech zawodników, którzy mieli co najmniej 34 lata. To pierwszy taki przypadek w NBA od 2016 roku. Weterani w starciu z najlepszą drużyną Konferencji Wschodniej zagrali świetnie.
34-letni Leonard w samej tylko trzeciej kwarcie zdobył 26 punktów. Po jej zakończeniu Clippers prowadzili 92:69 i w ostatniej części gry skrzydłowy spędził na parkiecie tylko sześć minut. 55 punktów to nie tylko jego rekord kariery, ale również wyrównanie klubowego. Na ustanowieniu nowego jednak mu przesadnie nie zależało.
"Wolałem być gotowy na kolejny mecz niż dalej grać w tym i niepotrzebnie ryzykować" - przyznał Leonard, który miał też 11 zbiórek, pięć przechwytów oraz trzy bloki.
Clippers bardzo słabo zaczęli sezon, ale w niedzielę udało im się wygrać czwarte spotkanie z rzędu. Z bilansem 10-21 zajmują dopiero 13. miejsce w Konferencji Zachodniej.
Pistons przegrali drugi kolejny mecz, ale nadal są najlepsi na Wschodzie.
Na Zachodzie i zarazem w całej lidze prowadzi Oklahoma City Thunder. Obrońcy tytułu pokonali u siebie ekipę Philadelphia 76ers 129:104, a do wygranej tradycyjnie poprowadził ich Shai Gilgeous-Alexander.
