Grizzlies starali się popsuć powrót braci Franza i Moritza Wagnerów do ojczyzny podczas meczu w Berlinie.
Memphis prowadzili w pierwszej połowie już różnicą 20 punktów, ale Magic poprawili grę w obronie i odwrócił losy spotkania.
Magic pozwolili rywalom zdobyć 39 punktów w pierwszej kwarcie, lecz w kolejnych dwóch kwartach Grizzlies rzucili już tylko 40 punktów łącznie. Franz Wagner podkreślił, że kluczowa była dominacja Magic w trzeciej kwarcie, wygranej 26:12.
Wagner przyznał, że możliwość oprowadzenia kolegów z Magic po Berlinie, gdzie dorastał, była dla niego „czymś wyjątkowym”.
Podkreślił, że na jego wolny początek wpłynęły nie tylko emocje związane z powrotem do kraju, ale też brak rytmu meczowego po 16 spotkaniach przerwy spowodowanej skręceniem stawu skokowego.
„To był intensywny tydzień” – powiedział Wagner, odnosząc się do dodatkowych obowiązków medialnych wokół historycznego meczu. „Oczywiście powrót po kontuzji nigdy nie jest łatwy, a do tego dochodził ten mecz, bardzo emocjonalny tydzień. Był też wyczerpujący, bo chcieliśmy jak najlepiej wykorzystać czas w Berlinie i mieliśmy sporo zajęć”.
„Nie szukam jednak wymówek. Jeśli decydujesz się grać, musisz być gotowy. Cieszę się, że w końcówce udało mi się kilka razy dobrze zagrać” – dodał Wagner, który 13 ze swoich 18 punktów zdobył w czwartej kwarcie.
Paolo Banchero był najlepszym strzelcem Magic z dorobkiem 26 punktów i 13 zbiórek. Anthony Black dołożył 21 punktów, sześć zbiórek i siedem asyst, a ozdobą meczu był jego efektowny wsad po minięciu niemal całej drużyny Grizzlies.
Jaren Jackson Jr. był najskuteczniejszy w zespole Grizzlies, zdobywając 30 punktów, ale po świetnym początku Grizzlies trafili w drugiej połowie tylko 33,3% rzutów z gry.
Ja Morant, o którym ostatnio głośno w kontekście transferów, ponownie nie zagrał z powodu urazu łydki, ale może pojawić się na parkiecie, gdy obie drużyny kontynuować będą europejskie tournée i zmierzą się w niedzielę w Londynie.
