Stało się to około miesiąc temu, gdy Hornets grali w Cleveland na kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Kon Knueppel, wybrany z czwartym numerem w drafcie, rozgrywał dopiero swój 29. mecz w NBA. Tyle wystarczyło.
Pobił dotychczasowy rekord należący do Lauriego Markkanena aż o 12 spotkań – fiński gwiazdor potrzebował 41 meczów. Luka Doncić jest trzeci na tej liście z wynikiem 42 spotkań.
Anthony Edwards, Damian Lillard i Tyrese Haliburton również mieszczą się w czołowej piętnastce. Nikt jednak nie zbliżył się do tempa Knueppela.
Knueppel, mający zaledwie 20 lat, wszedł do ligi z pewnością siebie, dojrzałością i opanowaniem wykraczającymi poza jego wiek. Notuje średnio 19,1 punktów, 5,2 zbiórek i 3,6 asyst na mecz, trafiając imponujące 42,8 procent rzutów za trzy.
Więcej trójek w tym sezonie trafili tylko Steph Curry i Donovan Mitchell, a ich skuteczność nieznacznie przekracza 40%. Obaj to doświadczeni gracze.
Knueppel dopiero zaczyna, a już osiąga statystyki godne gwiazdy, które mogą sprawić, że w przyszłości zostanie jednym z najlepszych strzelców w historii NBA.
Knueppel dorastał w Milwaukee w stanie Wisconsin jako najstarszy z pięciu braci. Koszykówka była obecna w jego rodzinie – oboje rodzice grali na uczelni, a jego wujek, Jeff Nordgaard, został wybrany w drafcie przez Milwaukee Bucks w 1996 roku. Czy był skazany na sukces na parkiecie? Nie od razu tak się stało.
"Gdy Kon miał pięć, sześć lat, w ogóle nie interesował się sportem" - przyznał Nordgaard. "Jesteśmy sportową rodziną. Ale on był bardzo bystry, używał słów, których żadne inne dziecko w tym wieku nie znało. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy nie zostanie osobą niesportową, co było dla nas całkowicie w porządku, ale jednak trochę nas to zaskoczyło".
Jako dziecko Kon uwielbiał czytać i brać udział w konkursach ortograficznych. Początkowo wydawało się, że jego sportowy potencjał nigdy się nie ujawni. Na szczęście jego wyjątkowa inteligencja ostatecznie otworzyła mu drogę do koszykówki.
Nie zakochał się w tej grze, oglądając skróty czy rzucając do kosza na podjeździe. Wszystko zaczęło się od książki – The Big Book of Basketball.
"Pewnie przeczytał ją cztery razy, zaczynając w wieku około 10 lat" - wspomina jego mama, Chari. "Potem chciał rozmawiać z każdym o tym, czego się dowiedział. Taki już jest – stara dusza". Wkrótce pojawił się kolejny impuls: konsola Nintendo Wii.
"Nie lubiłem koszykówki przed Wii. Po prostu nie interesowałem się nią, gdy dorastałem" - przyznał Knueppel. "Ale gdy dostaliśmy Wii, zacząłem grać w NBA Jam i 2K. Zakochałem się w zawodnikach. Od tego momentu chciałem dowiedzieć się o nich wszystkiego, co tylko możliwe".
Tak właśnie Kon zakochał się w koszykówce.

Kiedy zrozumiał, jak bardzo kocha i ceni ten sport, zaczął wykorzystywać swój potencjał. Nigdy nie był najsilniejszy ani najszybszy, ale miał bardzo wysokie koszykarskie IQ, które pozwalało mu podejmować świetne decyzje.
"Był bardzo utalentowany technicznie, ale fizycznie nie wyróżniał się szczególnie. Jego wyczucie, opanowanie i spokój, a także skuteczność rzutowa sprawiały, że wybijał się ponad resztę" - podkreśla Nordgaard.
Wyrósł na jednego z najlepszych licealistów w kraju. W ostatniej klasie poprowadził swoją drużynę do perfekcyjnego bilansu 30-0 i mistrzostwa stanu, notując średnio 26,4 punktów, 8,8 zbiórek i 5,1 asyst. Najlepsze uczelnie walczyły o jego podpis.
Knueppel wybrał Duke Blue Devils i dołączył do Coopera Flagga w najlepszej klasie rekrutacyjnej w kraju.
Na kolejnym poziomie radził sobie znakomicie. Jako prawdziwy debiutant zaczynał każdy mecz w pierwszej piątce i notował średnio 14,4 punktów, trafiając 40,6% rzutów za trzy. Razem z Flaggiem stworzyli duet, który poprowadził Duke do Final Four.
Blue Devils odpadli w półfinale krajowym. Mimo bolesnej porażki Kon wiedział, że nie ma czasu do stracenia. Zbliżał się draft. A on był na to gotowy.
Jeszcze przed rozpoczęciem nauki na Duke Knueppel zadał sobie proste pytanie: Co mogę zrobić, by jako debiutant wywalczyć minuty i odnieść sukces na kolejnym poziomie?
"Latem wstawałem codziennie o 5:30, z wyjątkiem niedziel, żeby pracować jak najciężej. Naprawdę, naprawdę lubię swoją pracę i dodatkowy wysiłek" - przyznał Knueppel. Trudno się dziwić, że ta praca przyniosła efekty.
Wcześniej, podczas jedynego sezonu na uczelni, eksperci od mock draftów widzieli go na granicy pierwszej dziesiątki. Im bliżej draftu, tym wyżej był notowany. Hornets mieli czwarty wybór i postawili właśnie na niego.
Oczekiwania wobec czołowych wyborów draftu są zawsze ogromne. Knueppel je przewyższył. Od pierwszego dnia jest pewny siebie, regularny i produktywny. Prowadzi wśród debiutantów pod względem zdobywanych punktów i toczy zaciętą walkę o tytuł Debiutanta Roku z byłym kolegą z drużyny, Cooperem Flaggiem.
Jest także na dobrej drodze, by pobić rekord debiutanta Keegana Murraya – 206 trafionych trójek w sezonie. Knueppel ma już na koncie 137, a sezon jest dopiero na półmetku.
Jeśli utrzyma obecne tempo, może zakończyć sezon z niesamowitym wynikiem około 300 trójek. Nikt nigdy nie zbliżył się nawet do takiego rezultatu.
Kiedyś wydawało się, że koszykówka nie jest mu pisana. To książka i konsola do gier zmieniły bieg jego życia. Gdy już się zaangażował, nie przestał dążyć do perfekcji – a teraz ma szansę dalej przepisywać historię NBA. Od mola książkowego do snajpera!
