O porażce Spurs zdecydowała bardzo słaba w ich wykonaniu czwarta kwarta. Na jej początku wygrywali bowiem 85:71. Pierwszy rzut z gry goście trafili dopiero po blisko sześciu minutach, a po kolejnych trzech z prowadzenia nic już nie zostało.
W zaciętej końcówce zwycięstwo gospodarzom dał Anthony Edwards, który na 104:103 trafił na 16,8 s przed ostatnią syreną. W całym meczu zdobył 23 punkty, najwięcej w swoim zespole.
Spurs w ostatniej akcji mieli dwie okazje na punkty. Najpierw jednak spudłował Francuz Victor Wembanyama, a po zbiórce w ataku także De'Aaron Fox.
Wembanyama wrócił do podstawowej piątki teksańskiej drużyny i zdobył 29 punktów.
Sochan natomiast po symbolicznym, czterominutowym występie w sobotę przeciwko Boston Celtics, znów całe spotkanie obejrzał z ławki rezerwowych.
Mimo porażki Suprs, z bilansem 27-12, nadal zajmują drugie miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej. Prowadzi najlepsza w całej lidze Oklahoma City Thunder (31-7).
