Wczoraj musiała obronić piłkę meczową, zanim odwróciła losy starcia ćwierćfinałowego. Dziś tak trudnej sytuacji nie było – Martyna Kubka pokonała Kirę Pawłową (343. WTA) 6:4, 4:6, 6:4 po zaciętym meczu trwającym dwie godziny i 25 minut.
Polka miała zdecydowaną przewagę w pierwszym secie, gdy nie dopuściła rywalki do żadnej okazji na przełamanie. Sama miała 22-letnią Rosjankę w zasięgu punktu siedmiokrotnie. Wykorzystała tylko jeden break point, ale wystarczyło do wygrania seta.
W drugim przewaga stopniała i w dziewiątym gemie Pawłowa wykorzystała okazję, by wyrównać rachunki. Tym bardziej cieszy odpowiedź Kubki w decydującej partii, gdy po swoim gemie przełamała na sucho, by następnie wyjść na 4:0. Rosjanka próbowała wrócić i odrobiła oba przełamania. W dziesiątym secie jednak Polka wyrwała jej kolejnego, ostatniego już gema.
Dla Martyny Kubki to fantastyczny wynik. Co prawda jest najwyżej rozstawiona w Hiszpanii, ale zawdzięcza to bardzo dobremu sezonowi w grze pojedynczej. Zielonogórzanka weszła do drugiego finału w ciągu miesiąca, a półfinały cyklu ITF zalicza w tym roku regularnie. Tylko raz od początku sezonu przegrała dwa kolejne mecze, jeszcze w marcu.
Na poziomie W75 jeszcze nigdy nie grała o trofeum, mając w dorobku jeden tytuł W50 i trzy W15. W obecnej kampanii wciąż czeka na pierwszy tytuł, a jednak może być z siebie dumna – w nowym tygodniu po raz pierwszy wejdzie do pierwszej dwusetki rankingu WTA, osiągając nową najwyższą pozycję w karierze.
