Gil-li triumfowała z czasem 2.32,076. Choi była druga z rezultatem 2.32,450, natomiast brąz wywalczyła Amerykanka Corinne Stoddard - 2.32,578.
Zaledwie 21-letnia Gil-li zdobyła już trzeci medal igrzysk w Mediolanie, wcześniej z koleżankami wygrała sztafetę, była też trzecia na 1000 m.
Jej sześć lat starsza rodaczka ma dwa krążki z Mediolanu - oprócz piątkowego srebra także złoto ze sztafetą. W całym swoim dorobku ma już jednak aż siedem medali. Wcześniej była najlepsza na 1500 m w 2018 roku w Pjongczangu i cztery lata później w Pekinie. Przed własną publicznością osiem lat temu wygrała też rywalizację sztafet z drużyną. W Pekinie dołożyła srebro ze sztafetą i na 1000 m indywidualnie.
Dla polskich kibiców piątkowa rywalizacja stała jednak pod znakiem dramatycznego wypadku Kamili Sellier w ćwierćfinale. 25-letnia zawodniczka upadła w ostatniej serii i została uderzona łyżwą w twarz przez jedną z rywalek. Została zniesiona z lodowiska na noszach. Jak poinformował później szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki, Sellier ma przecięty policzek, który został już zszyty, i najprawdopodobniej uszkodzona jest też kość jarzmowa. Obrażeniom towarzyszy mocna opuchlizna oka.
Natalia Maliszewska i Gabriela Topolska również zakończyły rywalizację na ćwierćfinale. Pierwsza z nich uzyskała czwarty czas w pierwszej serii - 2.34,131, natomiast druga z zawodniczek w czwartym biegu była ostatnia - 3.02,875.
