Pierwszy przypadek obrony tytułu miał miejsce niemal sto lat temu. Premierowy tytuł Włosi wywalczyli na własnym terenie, wygrywając w finale z Czechosłowacją 2:1 po dogrywce. Turniej odbywał się w cieniu faszystowskiej propagandy Benito Mussoliniego, a na drużynie, ale także... sędziach, ciążyła ogromna presja.
Cztery lata później we Francji Włosi, prowadzeni przez legendarnego trenera Vittorio Pozzo, udowodnili swoją klasę, mimo wrogo nastawionej francuskiej publiczności. Kluczowy był półfinał, w którym pokonali faworyzowaną Brazylię 2:1. W powszechnej opinii był to „przedwczesny finał”, ale mimo to trener „Selecao” Adhemar Pimenta postanowił oszczędzać siły swych kluczowych graczy, w tym Leonidasa.
W decydującym pojedynku Italia zwyciężyła Węgry 4:2. Koncertowo zagrali zwłaszcza dwaj „dyrygenci” poczynań włoskiej drużyny, czyli Giuseppe Meazza i Giovanni Ferrari, a po dwa gole strzelili Silvio Piola i Gino Colaussi.
Tym samym Włosi zapewnili sobie miejsce w historii futbolu jako pierwsi dwukrotni, i to z rzędu, zdobywcy Pucharu Świata.
Ich wyczyn niemal ćwierć wieku później powtórzyli Brazylijczycy, mając jedną z najlepszych generacji w historii futbolu.
Pierwszy tytuł w 1958 roku w Szwecji zbiegł się z narodzinami legendy Pelego, który miał wtedy 17 lat. Brazylia grała zjawiskowy, ofensywny futbol (słynna filozofia Joga Bonito) i w finale rozbiła gospodarzy aż 5:2.
O powtórzenie sukcesu rywalizowała na boiskach Chile. Turniej zaczął się dla „Canarinhos” fatalnie – już w drugim meczu grupowym z Czechosłowacją (0:0) Pelemu, w przypadkowym starciu z Josefem Masopustem, odnowiła się kontuzja, która wykluczyła go z reszty mundialu.
Ciężar gry wzięli wobec tego na siebie filar pomocy Mario Zagallo oraz przede wszystkim Garrincha. Ten nieszablonowy gracz i mistrz dryblingu wcielił się także w rolę snajpera, zdobywając po dwie bramki w spotkaniach z Anglią w ćwierćfinale i Chile w półfinale.
Finałowym przeciwnikiem Brazylii była rewelacyjna Czechosłowacja. Mecz o złoty medal nie był jednostronnym popisem gry ekipy z Ameryki Południowej. Europejczycy zaatakowali i prowadzili 1:0 po strzale Masopusta. Cieszyli się z tego jednak ledwie dwie minuty, bo Amarildo wyrównał. W drugiej połowie obrońcy tytułu przejęli inicjatywę. Zito strzałem głową zaskoczył Viliama Schrojfa, a wynik na 3:1 ustalił Vava i Brazylia po raz drugi z rzędu została mistrzem świata
Od 1962 roku nikt już nie obronił tytułu.
Przed tegorocznymi MŚ tylko trzykrotnie triumfator poprzednich dotarł do finału - Argentyna w 1990 roku (0:1 z Niemcami), Brazylia osiem lat później (0:3 z Francją) oraz właśnie „Trójkolorowi”, którzy w 2022 roku w decydującym spotkaniu po karnych ulegli Argentyńczykom (po regulaminowych 90 minutach i dogrywce było 3:3).
W tym stuleciu z kolei aż czterokrotnie zdarzyło się, że mistrzowie globu nie przeszli pierwszej rundy następnego turnieju. Tak było w przypadku Francji w 2002 roku oraz trzykrotnie z rzędu w edycjach 2010-2018, gdy po fazie grupowej odpadły, kolejno, Włochy, Hiszpania i Niemcy.
