Osiem z najbardziej pamiętnych momentów w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich

Reprezentacja USA w hokeju cieszy się z bramkarzem Jimem Craigiem po zwycięstwie 4:3 nad ZSRR na igrzyskach w 1980 roku
Reprezentacja USA w hokeju cieszy się z bramkarzem Jimem Craigiem po zwycięstwie 4:3 nad ZSRR na igrzyskach w 1980 rokuCredit: ČTK / AP / AP

Wraz ze zbliżającym się rozpoczęciem Zimowych Igrzysk Olimpijskich, Flashscore postanowił powrócić wspomnieniami do najważniejszych i najbardziej pamiętnych chwil w historii tej imprezy. Tym razem nie opieramy się na twardych danych, a na pięknie sportu w jego najróżniejszych odsłonach.

Cud na lodzie, Lake Placid 1980

Rywalizacja geopolityczna podczas zimnej wojny pomiędzy USA a Związkiem Radzieckim miała znaleźć swoje odzwierciedlenie w niezwykle ważnym starciu na lodowisku w Lake Placid, gdzie niedoceniana drużyna Stanów Zjednoczonych, złożona z zawodników uniwersyteckich, zmierzyła się z broniącym tytułu Związkiem Radzieckim, który przyjechał na igrzyska z zespołem złożonym wyłącznie z profesjonalistów.

Mniej niż dwa tygodnie przed rozpoczęciem Zimowych Igrzysk Olimpijskich Amerykanie zostali rozgromieni 3:10 przez potężny Związek Radziecki w meczu towarzyskim, a Sowieci przyjechali do Lake Placid po czterech z rzędu złotych medalach. Obie drużyny spotkały się w pierwszym meczu rundy medalowej.

Po pierwszej tercji był remis 2:2, a po drugiej Sowieci prowadzili 3:2. W trzeciej, ostatniej tercji Amerykanie zdobyli jednak dwa gole, po raz pierwszy wychodząc na prowadzenie i ostatecznie wygrywając 4:3. Następnie reprezentacja USA przypieczętowała zdobycie złotego medalu, pokonując w ostatnim meczu Finlandię.

Nancy Kerrigan i Tonya Harding, Lillehammer 1994

W 1994 roku amerykańska łyżwiarka figurowa Nancy Kerrigan została zaatakowana – jej kolano zostało poturbowane przez mężczyznę wynajętego przez byłego męża rywalki, Tonyi Harding, w ramach spisku mającego zmusić ją do wycofania się z igrzysk. Shawn Eckardt (ochroniarz Harding) uderzył Kerrigan pałką powyżej kolana, chcąc uniemożliwić jej start w mistrzostwach USA i na igrzyskach, torując tym samym drogę Harding.

Kerrigan nie mogła wystąpić w mistrzostwach kraju, ale zdążyła wrócić do zdrowia na Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Zdobyła tam srebrny medal, podczas gdy Harding zajęła ósme miejsce.

Po igrzyskach Harding przyznała się do udziału w spisku mającym utrudnić śledztwo, za co otrzymała wyrok w zawieszeniu, grzywnę w wysokości 100 000 dolarów oraz dożywotni zakaz startów w amerykańskiej federacji łyżwiarstwa figurowego. Skandal był szeroko opisywany przez media na całym świecie, co zaowocowało licznymi dokumentami, książkami oraz filmem „Jestem najlepsza. Ja, Tonya” z 2017 roku.

Eddie the Eagle, Calgary 1988

Sportowcy zazwyczaj poświęcają znaczną część kariery na przygotowania do tak prestiżowej imprezy jak igrzyska olimpijskie, ale jeden z najsłynniejszych brytyjskich zimowych olimpijczyków był wyjątkiem od tej reguły – miał zaledwie 22 miesiące na przygotowania do jednego z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń sportowych.

Niecałe dwa lata przed swoim debiutem na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Calgary, skoczek narciarski Eddie „the Eagle” Edwards wystartował w swoich pierwszych zawodach w tej dyscyplinie.

Edwards nie cieszył się szacunkiem kolegów, którzy mieli za sobą lata doświadczenia, a trenerzy wielokrotnie powtarzali mu, że jego plan zakwalifikowania się na igrzyska jest skazany na niepowodzenie, bo nie będzie w stanie skakać na odpowiednią odległość. Dodatkowo miał problemy ze wzrokiem podczas skoków, ponieważ pod goglami nosił grube okulary, które często parowały tuż przed startem.

Mimo to Edwards został pierwszym brytyjskim skoczkiem narciarskim, który wystąpił na zimowych igrzyskach olimpijskich, a choć zajął ostatnie miejsce zarówno w konkursie na 70, jak i 90 metrów, stał się kultową postacią i rozpoznawalnym nazwiskiem, a jego historia doczekała się nawet ekranizacji w Hollywood w 2016 roku.

Kamil Stoch, Soczi 2014

Czy zamieszczenie złotego medalisty za historią brytyjskiego „nielota” nie stanowi ujmy? Pisaliśmy przecież od początku – to lista subiektywna i nie wynik sportowy jest decydujący. Za to dla Kamila Stocha miejsca zabraknąć nie mogło.

W końcu jego wyczyn był czymś prawie nieziemskim z perspektywy dekad oczekiwania Polski na złoto w skokach narciarskich (aż do wyczynów Justyny Kowalczyk była to przecież jedyna dyscyplina sportów zimowych, w jakiej złoto mieliśmy). Przypomnijmy: od Wojciecha Fortuny w 1972 roku nawet wielki Adam Małysz najwyżej ocierał się o najcenniejszy z medali w Salt Lake City i Vancouver. Tymczasem Kamil Stoch pojechał do Rosji i przywiózł nie jedno złoto, a dwa!

Gdy ziściło się to pierwsze od 42 lat, pewnie wielu nie mogło uwierzyć. Jako jedyny w zawodach dwukrotnie przekroczył 100 metrów na normalnej skoczni, do tego w nienagannym stylu. Do dziś wystarczy zajrzeć na oficjalne nagrania w mediach społecznościowych, by znaleźć komentarze polskich kibiców powracających przynajmniej co cztery lata do wspomnień z Soczi. Już wtedy Stoch miał bezsprzeczne miejsce w polskiej historii olimpijskiej, a przecież później wrócił jeszcze z trzecim złotem z Korei...

Hermann Maier, Nagano 1998

Legendarny austriacki narciarz Hermann Maier przeszedł do historii 13 lutego 1998 roku podczas zjazdu na igrzyskach w Nagano, kiedy zaliczył spektakularny upadek, a dramatyczne zdjęcia z tego wydarzenia obiegły media na całym świecie. Po 16 sekundach od startu austriacki mistrz świata dotarł do zakrętu, który zaskoczył wielu zawodników, jadąc z ogromną prędkością (ponad 105 km/h).

Jego linia jazdy była zbyt prosta, przez co natychmiast stracił równowagę i przeleciał kilka metrów w powietrzu, by z impetem wpaść w śnieg za siatkami zabezpieczającymi. Wszyscy natychmiast zaczęli się martwić o jego zdrowie, ale już po kilku sekundach potężny Austriak wstał, cały w śniegu, i gestem ręki dał znać, że wszystko z nim w porządku.

Spektakularny upadek nie zakończył udziału Maiera w igrzyskach. Kilka dni później zdobył dwa złote medale – w supergigancie i slalomie gigancie.

Steven Bradbury, Salt Lake City 2002

Steven Bradbury przeszedł do historii w Salt Lake City, zostając pierwszym Australijczykiem, który zdobył złoty medal zimowych igrzysk olimpijskich w biegu na 1000 metrów w short tracku. Koreańczyk Ahn Hyun-Soo, Amerykanin Apolo Anton Ohno, srebrny medalista z 1998 roku Li Jiajun (Chiny) oraz znakomity Mathieu Turcotte (Kanada) byli faworytami do miejsc na podium, a Bradbury uzupełniał jedynie stawkę finału.

Nikt jednak nie mógł przewidzieć, jak potoczy się wyścig, gdy na ostatnim zakręcie doszło do jednej z najbardziej sensacyjnych sytuacji w historii short tracku. Li Jiajun próbował wyprzedzić Ohno, co doprowadziło do upadku obu zawodników, a w kraksę zostali wciągnięci także Ahn Hyun-Soo i Turcotte.

Ku zaskoczeniu kibiców, Bradbury jako jedyny pozostał na nogach, przekroczył linię mety i sięgnął po sensacyjne złoto. Po tym nieoczekiwanym triumfie Bradbury zdecydował się zakończyć karierę.

Jayne Torvill i Christopher Dean, Sarajewo 1984

W Walentynki 1984 roku Jayne Torvill i Christopher Dean przeszli do historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich, wyznaczając nowy standard w światowym łyżwiarstwie figurowym. Dziś ich występ do „Bolera” Ravela w Sarajewie w 1984 roku uznawany jest za jeden z największych momentów olimpijskich w historii – para otrzymała aż 12 maksymalnych not 6,0 za innowacyjną choreografię.

Jayne Torvill i Christopher Dean zrewolucjonizowali taniec na lodzie swoim programem trwającym 4 minuty i 28 sekund, a ich występ – pełen emocji i technicznej perfekcji – przerwał rosyjską dominację w tej dyscyplinie. Choć w 1994 roku wrócili po brąz, to właśnie ich program z 1984 roku pozostaje niepowtarzalny i często w rodzinnej Wielkiej Brytanii porównywany jest do mundialu z 1966 roku w sensie wyczynu niedoścignionego.

Jamajska drużyna bobslejowa, Calgary 1988

Jamajka po raz pierwszy zakwalifikowała się na Zimowe Igrzyska Olimpijskie podczas igrzysk w Calgary w 1988 roku. Prawdziwa historia tej drużyny zainspirowała nieco mniej prawdziwy film „Reggae na lodzie” z 1993 roku, w którym główną rolę zagrał nieżyjący już John Candy. Od tamtej pory Jamajka aż sześciokrotnie kwalifikowała się do olimpijskich zmagań w bobslejach, a dziedzictwo ekipy z 1988 roku jest ważną częścią jamajskiej tożsamości sportowej.

Dzięki statusowi „czarnego konia” Jamajczycy szybko stali się gwiazdami, będąc nieoczekiwanym rywalem w zimowej dyscyplinie, mimo że pochodzili z kraju o tropikalnym klimacie.

Debiutancka drużyna, w której wystąpili Devon Harris, Dudley Stokes, Michael White, Freddy Powell oraz w ostatniej chwili dołączony Chris Stokes, musiała prosić inne reprezentacje o pomoc, bo brakowało jej podstawowego sprzętu, a wiedza o bobslejach była bardzo ograniczona, gdy rozpoczynali walkę o kwalifikację na igrzyska.

Ostatecznie dotarli do Calgary, ale w trzecim z czterech przejazdów kwalifikacyjnych stracili panowanie nad bobslejem, rozbili się i nie ukończyli oficjalnie rywalizacji.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen