Numer trzy na świecie, Pegula, która właśnie w Waszyngtonie zdobyła swój pierwszy tytuł WTA w 2019 roku, zaczęła od stanu 2:5 w pierwszym secie sobotniego półfinału. Jednak zdołała odrobić straty i awansować do czwartego finału w tym sezonie.
"Grało się trochę wolno. Ona jest leworęczna. To skomplikowane" – powiedziała Pegula. "Ciągle powtarzałam sobie, że to tylko jedno przełamanie. Musiałam po prostu utrzymać serwis. W końcu złapałam trochę rytmu przy returnie, serwowałam mądrzej i udało mi się zagrać dobry tenis, przejmując kontrolę nad meczem".
Sznajder rozpoczęła bardzo dobrze, wychodząc na prowadzenie 5:2, ale Pegula odpowiedziała, wygrywając pięć kolejnych gemów i zamykając pierwszego seta po 45 minutach. Rosjanka serwowała na seta w ósmym gemie, ale Pegula odebrała jej podanie, następnie wygrała do zera, zdobyła kolejne przełamanie i zakończyła partię, gdy Sznajder posłała forhend w aut.
W drugim secie Pegula przełamała na 3:2 po błędzie Sznajder przy siatce, a potem wyszła na 5:2 po kolejnym przełamaniu, które zdobyła po wygrywającym forhendzie.
Sznajder odrobiła jedno przełamanie w ósmym gemie, ale Pegula ponownie serwowała na mecz w dziesiątym gemie i zakończyła spotkanie wygrywającym forhendem po 87 minutach, odnosząc 38. zwycięstwo w sezonie. To najlepszy wynik w całym cyklu WTA.
Półfinalistka tegorocznego Australian Open powalczy zatem o 12. tytuł WTA w karierze, po triumfach w Dubaju i Charleston w tym sezonie.
W finale Pegula zmierzy się z Alexandrą Ealą, która była bohaterką drugiego półfinału z Naomi Osaką i teraz stanie przed szansą gry o tytuł z numerem trzy światowego rankingu.

