Bezpośredni awans do ekstraklasy uzyskają dwa najlepsze zespoły, a o trzecią przepustkę powalczą - w dwustopniowych barażach - ekipy z miejsc 3-6. Do drugiej ligi spadną trzy ostatnie drużyny.
Wiślacy już w piątek pokonali u siebie 3:1 walczący o utrzymanie i prowadzony przez byłego reprezentanta Polski Łukasza Piszczka GKS Tychy, który zimą dokonał rewolucji w składzie. Na zdecydowanego lidera 1. ligi te transfery jednak nie wystarczyły, drużyna jest obecnie przedostatnia w tabeli.
W innym piątkowym meczu Odra Opole pokonała Pogoń Siedlce 1:0.
Ciekawie było w sobotę. Tego dnia zaprezentowało się bowiem kilka drużyn, które daleko za plecami Wisły również walczą o ekstraklasę.
Polonia Bytom, prowadzona jesienią znakomicie przez trenera Łukasza Tomczyka, co zaowocowało jego przenosinami do Rakowa Częstochowa (zastąpił go Patryk Czubak), przegrała u siebie z jedenastym w tabeli, ale silnym kadrowo ŁKS Łódź 2:3, choć po godzinie gry prowadziła 2:0.
To oznacza, że bytomski wicelider (34 pkt) traci do Wisły już 12 punktów, a ma identyczny dorobek jak trzecia Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Podopieczni Piotra Stokowca zremisowali w Legnicy z mającą duże aspiracje, siódmą obecnie Miedzią 1:1.
Na czwarte miejscu awansowała Wieczysta (33), która zimą znów zaimponowała na rynku transferowym - w sobotę pokonała w Pruszkowie piętnasty w tabeli Znicz 3:2.
Pozostałe mecze odbędą się w niedzielę i poniedziałek.
Szansę dużego skoku w tabeli ma m.in. dziesiąta obecnie Polonia Warszawa (30 pkt), również solidnie wzmocniona zimą, która w niedzielne południe podejmie znajdującą się w strefie spadkowej Stal Mielec.
Największym wydarzeniem 20. kolejki wydaje się jednak starcie tego dnia dziewiątego Ruchu Chorzów z ósmym Śląskiem Wrocław, czyli drużyn rywalizujących przez wiele lat w ekstraklasie. Spotkanie poprowadzi znany sędzia Daniel Stefański.
Zakończenie sezonu zaplanowano na 23 maja. Później odbędą się mecze barażowe o awans do ekstraklasy.
