To był jeden z najbardziej wyczekiwanych debiutów trenerskich, tymczasem kończy się - trzeba to nazwać wprost - katastrofą. Łukasz Piszczek - gwiazda reprezentacji Polski i Borussii Dortmund - kończy współpracę z GKS-em Tychy bez żadnego zwycięstwa na koncie. W ośmiu meczach pod okiem 40-latka GKS tylko dwukrotnie zdołał zremisować, sześć pozostałych pojedynków przegrał.
Średnia 0,25 punktu na mecz jest kompromitująca dla klubu, który w zimowym oknie był bodaj najbardziej aktywny na rynku transferowym. Niemoc na Górnym Śląsku widoczna jest nie tylko w wynikach - podczas konferencji pomeczowej w sobotę widać było rezygnację Łukasza Piszczka.
W efekcie w poniedziałek już wczesnym popołudniem pojawiła się nieoficjalna informacja, że rozstanie nastąpi najpóźniej w ciągu kilku dni. Wczesnym wieczorem Tomasz Włodarczyk (Meczyki.pl) potwierdził, że Piszczek i GKS rozstaną się za porozumieniem stron. Niedługo później przyszedł oficjalny komunikat:
"GKS Tychy dziękuje trenerowi Łukaszowi Piszczkowi za pracę, zaangażowanie oraz profesjonalizm i życzy powodzenia w dalszej karierze szkoleniowej. Wspólnie ze szkoleniowcem z klubu odchodzą również jego asystenci, Przemysław Gomułka i Robert Góralczyk. Informacje dotyczące dalszych decyzji sportowych zostaną przekazane w odrębnym komunikacie" - czytamy na stronie klubu.
Piszczek objął stanowisko tenera 12 listopada i od początku miała to być misja ratowania zespołu przed spadkiem. Jednak Tyszanie pozostają bez żadnej wygranej w oficjalnym meczu od 21 sierpnia (!) i zajmują ostatnią pozycję w tabeli Betclic 1. Ligi. A ponieważ trzech najbliższych rywali zaczęło skuteczniej punktować, do pierwszej bezpiecznej lokaty GKS traci już sześć punktów.

