Prezes PZPN "nie ulegnie presji ani szantażowi polegającemu na niestawieniu się na spotkaniu"
Przez cały tydzień toczy się "wojna" między Śląskiem Wrocław i Wisłą Kraków. Gospodarze podjęli decyzję, że nie przyjmą kibiców gości, ale nie uargumentowali tego żadnym konkretnym podwodem. Jedynym był brak zapewnienia bezpieczeństwa, co szybko zostało odbite przez drugą stroną.
Spór trwa, w tygodniu w końcu w sprawę zaangażował się PZPN, ale nie znalazł odpowiedniego rozwiązania, żeby mecz mógł się odbyć. Zagroził natomiast wysokimi karami finansowymi, a nawet obopólnym walkowerem. Jak pisaliśmy wcześniej, Wisła ostatecznie podjęła decyzję, że nie jedzie na ten mecz i liczy na dialog z PZPN w sprawie nowego terminu meczu, ale prezes Cezary Kulesza na portalu X przekazał, że "nie ulegnie presji ani szantażowi polegającemu na niestawieniu się na spotkaniu".
"Polski Związek Piłki Nożnej wymaga od wszystkich uczestników rozgrywek przestrzegania obowiązujących regulaminów. Nie ulegnę presji ani szantażowi polegającemu na niestawieniu się na spotkaniu. Nie będę też tolerował nieuzasadnionej odmowy przyjęcia zorganizowanej grupy kibiców gości. Chcę jasno podkreślić: w tej sprawie PZPN mówi jednym głosem. Swoje stanowisko przedstawiam po konsultacjach zarówno z Prezesem Ekstraklasy, jak i Prezesem 1. Ligi. Będziemy w tej sprawie nieugięci i sięgniemy po wszelkie dostępne narzędzia, które położą kres temu procederowi" – czytamy w pierwszej części komunikatu.
To oznacza, że reakcja PZPN będzie twarda wobec obu klubów. Wisła na pewno zostanie ukarana walkowerem za brak stawiennictwa na pojedynku, natomiast Śląsk może spodziewać się większej kary finansowej za brak przyjęcia kibiców gości. Sprawa jest jednak poważniejsza, bo z powodu braku meczu wizerunkowo i finansowo ucierpią też inne podmioty, jak organizator rozgrywek, sponsorzy i telewizja. Jest to też fatalna dla całej polskiej piłki, ponieważ sprawa stała się głosną również poza granicami naszego kraju, kiedy stanowczy głos w sprawie zabrał współwłaściciel Wisły Kraków Peter Moore.
PZPN podkreśla, że medialne wojny nie zmienią nastawienia i nie ma zamiaru już negocjować – będzie wymierzał kary.
Sprawdź sobotnie oświadczenie Wisły Kraków, która nie jedzie do Wrocławia
Reakcja ze strony związku będzie surowa
"Gorące wymiany zdań w mediach społecznościowych nie są i nie będą przesłanką do decyzji podejmowanych przez PZPN. Działamy w oparciu o przepisy, zgodnie z procedurami i przy udziale organów statutowych. Tak będzie również w tym przypadku. Federacja reagowała i reaguje w przypadkach niewpuszczania kibiców gości – np. zaostrzając kary, przenosząc mecz o Superpuchar Polski na PGE Narodowy czy przeprowadzając błyskawiczną kontrolę stadionu w Tychach. Nasze działania przyniosły poprawę. Dzisiaj jednak widzimy, że problem powrócił, a jego rozwiązanie wymaga podjęcia bardziej radykalnych kroków, które pozwolą rozwiązać go na dobre i zniechęcą kolejne kluby do działań naruszających regulamin.
Dzisiejsza sytuacja spotka się z bardzo surową reakcją. Bojkotowanie zorganizowanej grupy kibiców gości, ale również bojkotowanie meczu nie będą metodami akceptowanymi przez PZPN".
Królewski wierzy, że jego działania przyniosą skutek w przyszłości i odpowiada Kuleszy
Głos chwilę później zabrał prezes Wisły Kraków Jarosław Królewski, który nie poddaje się w walce o swoje idee.
"Drodzy kibice Wisły Kraków, zrobiliśmy to, co należało zrobić. Wszyscy doskonale wiemy, że to nie jest tylko jeden mecz – to walka o realne zmiany w polskim sporcie, znacznie głębsze, niż wielu osobom się dziś wydaje. Jestem przekonany, że w dłuższej perspektywie tę walkę wygramy.
Dziś jednak skupiamy się na tym, co w przyszłości".
W odpowiedzi do wpisu prezesa PZPN Jarosław Królewski napisał:
"Prezesie Cezary Kulesza, przecież ulegliście szantażowi prezesa szantażowanego przez kiboli w sprawie rozegrania meczu bez kibiców - który potrafi co godzinę kłamać i przedstawiać inną wersję wydarzeń. To już się stało. Wciąż macie kilka godzin aby zmienić termin meczu inaczej sparaliżujecie całe rozgrywki - wszyscy stracą. Serdeczności".
