Emre Can wykorzystał rzut karny w ostatniej chwili, Borussia pokonuje waleczne St. Pauli

Emre Can wykorzystuje rzut karny
Emre Can wykorzystuje rzut karnyINA FASSBENDER / AFP

Borussia Dortmund pozostaje niepokonana w bezpośrednich starciach Bundesligi z St. Pauli od 1989 roku (13Z, 2R) po dramatycznym zwycięstwie 3:2 na Signal Iduna Park. Goście zdołali odrobić dwubramkową stratę już w drugim z rzędu ligowym spotkaniu tych drużyn.

Choć Borussia Dortmund zgodnie z przewidywaniami dominowała w posiadaniu piłki, Sankt Pauli nie zamierzało ułatwiać rywalowi zadania. Już w 13. minucie goście pokazali, że nie zamierzają się poddać – pierwsza groźna sytuacja zakończyła się strzałem Juliana Brandta z dobitki, który został zablokowany na linii bramkowej przez Hauke Wahla.

Już trzy minuty później wydawało się, że St. Pauli może zaskoczyć Dortmund, gdy po strzale Martijna Kaarsa sędzia Harm Osmers wskazał na jedenasty metr po domniemanym zagraniu ręką Fabio Silvy. Jednak po analizie VAR decyzja została cofnięta.

Brandt ponownie zaczął odgrywać kluczową rolę, gdy zbliżała się 30. minuta – najpierw wywalczył faul tuż przed polem karnym po przewinieniu Jamesa Sandsa, a następnie minimalnie chybił z rzutu wolnego.

Po dobrej interwencji Gregora Kobela przy bliższym słupku po strzale Mathiasa Pereira Lage, Brandt w końcu dopiął swego tuż przed przerwą. Karim Adeyemi popisał się dynamicznym rajdem prawą stroną i dograł płasko w pole karne, a Brandt bez problemu skierował piłkę do siatki, zdobywając piątego gola w tym sezonie Bundesligi.

Dortmund był na dobrej drodze, by poprawić swój najlepszy dorobek punktowy na półmetku sezonu od siedmiu lat. Wydawało się, że goście będą potrzebować cudu, by pokonać rywala, który rozpoczął weekend z najlepszym bilansem sześciu domowych meczów bez straty gola w lidze.

BVB – po tym jak rajd Kaarsa został zatrzymany przez Waldemara Antona w 51. minucie – podwyższyło prowadzenie już 10 minut po przerwie. Brandt znów był zamieszany w akcję, efektownie zgrywając piłkę do Silvy, który odegrał ją Adeyemiemu, a ten dopełnił formalności. Drugi gol dla Dortmundu, będący swego rodzaju prezentem dla Adeyemiego tuż przed 24. urodzinami, sprawił, że dalsza część meczu wydawała się formalnością.

St. Pauli jednak niespodziewanie zmniejszyło straty już siedem minut później – dobrze rozegrany rzut rożny Erica Smitha trafił na głowę Sandsa, który skierował piłkę w dalszy róg, dając gościom nową nadzieję i odbierając Dortmundowi szansę na czwarte z rzędu domowe zwycięstwo w Bundeslidze bez straty gola.

Być może w głowach piłkarzy Borussii pojawiły się wspomnienia dwóch straconych goli w końcówce poprzedniego spotkania (3:3), bo teraz zespół wyglądał na zaskakująco nerwowy. Historia powtórzyła się w 72. minucie, gdy po dośrodkowaniu Smitha piłkę do siatki skierował Ricky-Jade Jones.

Chłopak z Peterborough przeszedł jednak od bohatera do antybohatera w doliczonym czasie gry – faul na Maximilianie Beierze tuż w polu karnym pozwolił Emre Canowi zachować 100% skuteczność w wykonywaniu jedenastek w seniorskiej karierze – mocnym strzałem w prawy dolny róg zapewnił Dortmundowi 11. zwycięstwo w 16 ligowych meczach i otworzył wynik spotkania.

Statystyki meczu Borussia - Sankt Pauli
Statystyki meczu Borussia - Sankt PauliOpta by Stats Perform
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen