Mainz – Hamburger SV 1:1
Obie drużyny przystępowały do tego spotkania w nietypowo dobrej formie. Hamburger SV miał za sobą serię pięciu ligowych meczów bez porażki, natomiast Mainz po trzech kolejnych zwycięstwach potknęło się i chciało zapomnieć o ostatniej porażce z Borussią Dortmund. Gospodarze, zmotywowani tym faktem, rozpoczęli mecz mocniej. Goście jednak w odpowiednim momencie zwolnili tempo gry i zaczęli kontrolować wydarzenia na boisku.
Hamburger SV stworzył sobie kilka okazji – Warmed Omari uderzył z linii pola karnego, ale jego strzał świetnie obronił Daniel Batz. Robert Glatzel trafił tylko w rękawice bramkarza Mainz, a jego drużyna została ostatecznie ukarana, gdy gospodarze tuż przed przerwą niespodziewanie objęli prowadzenie.
Rajd Danny'ego da Costy prawą stroną zakończył się dośrodkowaniem na bliższy słupek, gdzie Amiri uderzył z obrotu w kierunku dalszego słupka i zdobył swoją 10. bramkę w tym sezonie ligowym. Gospodarze próbowali po przerwie utrzymać tempo i zapewnić sobie większy spokój, ale szybko zaczęli popełniać niepotrzebne faule. Dominik Kohr miał szczęście, że sędzia Robin Braun nie pokazał mu drugiej żółtej kartki.
To właśnie brak tej dyscypliny doprowadził do wyrównania Hamburger SV. Febio Vieira z rzutu wolnego z 25 metrów próbował przebić się przez mur przy bliższym słupku, ale Phillipp Mwene niechcący zmienił tor lotu piłki, kierując ją w przeciwny róg bramki, za plecy bezradnego Batza. Kacper Potulski rozegrał całe spotkanie i w końcówce otrzymał żółtą kartkę.

Obie drużyny prezentują dobrą formę i awansowały w tabeli, więc zdobycie punktu powinny ocenić pozytywnie. Warto podkreślić, że Hamburger SV nie przegrał już sześciu spotkań z rzędu i ma najdłuższą serię bez porażki w najwyższej klasie rozgrywkowej od 2011 roku, kiedy pod wodzą Thorstena Finka nie przegrał dziewięciu kolejnych meczów. Z kolei Mainz nadal próbuje oddalić się od strefy spadkowej, mając obecnie trzy punkty przewagi.
