Wolfsburg - Hamburger SV 1:2
Wolfsburg w 2026 roku wygrał tylko jedno z dziewięciu ligowych spotkań i tym razem liczył na trzy punkty, które mogłyby pomóc w walce o utrzymanie. Od samego dna dzieli go jedynie katastrofalny sezon Heidenheimu. Obie te drużyny mają najbardziej dziurawe defensywy w lidze. Hamburger SV przyjechał z czteropunktową przewagą nad miejscem barażowym.
Christian Eriksen wykorzystał rzut karny w 22. minucie, potwierdzając, że w tym roku trafia do statystyk tylko podczas meczów u siebie. Dał prowadzenie drużynie Die Wolfe i poprawił swój tegoroczny bilans na 2+2.
To było jednak jedyne, co mogło cieszyć duńskiego pomocnika, bo z jedenastu metrów dwukrotnie trafiali także rywale. W 33. minucie skutecznie wykonał rzut karny Luka Vusković, były zawodnik Radomiaka, a tuż przed upływem godziny gry zrobił to również Jean-Luc Dompe.
Goście wygrali widowisko z trzema bramkami z rzutów karnych. Po raz kolejny potwierdziło się, że w ostatnich meczach Wolfsburga na stadionie pada więcej niż dwa gole – zdarzyło się to już po raz ósmy w ostatnich dziewięciu przypadkach. Hamburger SV po raz czwarty z rzędu zachował czyste konto na stadionie rywala po przerwie. Kamil Grabara rozegrał całe spotkanie.
FC Koeln - Borussia Dortmund 1:2
Po porażce na stadionie Augsburga w poprzedniej kolejce FC Koeln przed pierwszym gwizdkiem miało tylko dwa punkty przewagi nad trzema najgorszymi drużynami i próbowała przerwać serię czterech kolejek bez zwycięstwa (1R, 3P). Utrzymanie w Bundeslidze nie jest pewne, bo w ostatnich 15 kolejkach drużyna zdobyła tylko dziesięć punktów, choć początek sezonu był obiecujący. Stawka była więc wysoka.
Borussia Dortmund pod wodzą Niko Kovaca przyjechała po dwóch porażkach z rzędu, co pod chorwackim trenerem zdarzyło się po raz pierwszy od 62 spotkań. Obie przegrane były szczególnie bolesne – najpierw odpadnięcie z Ligi Mistrzów, a potem niepowodzenie z Bayernem Monachium, które prawdopodobnie przesądziło o tytule mistrza Niemiec.
Borussia umocniła jednak drugą pozycję w tabeli. Po bramce Guirassy’ego w końcówce pierwszej połowy czerwoną kartkę zobaczył Simpson-Pusey z FC Koeln, a po godzinie gry drugiego gola zdobył Beier. Ekipie z Kolonii na pocieszenie pozostało trafienie Kamińskiego w 88. minucie. 23-letni pomocnik zdecydował się na strzał z ok. 14 metrów, po drodze był jeszcze lekki rykoszet. Reprezentant Polski rozegrał cały mecz. Piłkarze BVB nadal tracą do Bayernu Monachium aż 11 punktów.
Pozostałe wyniki:
