Według "Rheinische Post” zwycięstwo w Poznaniu "jest koniecznością”, choć podkreśla, że Lech to aktualny mistrz Polski, który zajmuje drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Gazeta zwraca uwagę, że w sukcesie mogą przeszkodzić chwile dekoncentracji, jakie przytrafiły się piłkarzom Bayeru w ostatniej kolejce Bundesligi, kiedy wygrali na wyjeździe z FSV Mainz 4:3.
"W futbolu wystarczy nagle jedna bramka, jeden strzał czy jedna akcja, a nastroje na stadionie się poprawiają, wszyscy wokół nabierają optymizmu, a ty sam zaczynasz myśleć coraz bardziej negatywnie" – tłumaczył przebieg spotkania ligowego hiszpański szkoleniowiec ekipy z Leverkusen Carles Martinez.
Jednym z "wygranych” spotkania w Moguncji był Robert Andrich. Doświadczony defensywny pomocnik na początku stracił miejsce w podstawowym składzie i opaskę kapitana, ale w sobotę znalazł się w wyjściowej jedenastce i strzałem, po którym piłce zmierzono prędkość 109 km/h, zapewnił gościom prowadzenie.
Jak przyznał, swoją pozycję w zespole postrzega przez pryzmat rywalizacji. "Gdy każdy, kto jest nieco z tyłu, próbuje wskoczyć do składu, to jako drużyna stajemy się lepsi" - tłumaczył.
Jego postawę docenił też szkoleniowiec.
"On jest dla nas ważny. Gol to nie wszystko, chodziło także o obronę własnego pola karnego, energię i gotowość do działania" - chwalił Andricha, co może zwiastować, że w Poznaniu 32-latek dostanie kolejną szansę.
W czwartek w składzie gości zabraknie kameruńskiego napastnika Christiana Kofane, który wrócił z kontuzją ze zgrupowania drużyny narodowej. To podobna sytuacja jak w przypadku Norberta Wojtuszka, którego klub - Jagiellonia Białystok - domaga się wyjaśnień od PZPN. Uraz 20-letniego Kofane, który w tym sezonie zdążył już strzelić dwa gole w Bundeslidze i jednego w Pucharze Niemiec, zirytował szefów Bayeru, a w imieniu klubu dyrektor sportowy Simon Rolfes napisał skargę do szefa kameruńskiej federacji, Samuela Eto’o, o czym poinformował dziennik "Bild”.
Dziennikarze przewidują, że wskutek absencji Kameruńczyka szansę może dostać pozostający na razie w głębokiej rezerwie Nigeryjczyk Victor Boniface, gdyż podstawowemu napastnikowi, Czechowi Patrickowi Schickowi, przydałoby się trochę wytchnienia. Do końca października Bayer ma w planach łącznie sześć spotkań.
Na oficjalnej witrynie internetowej "Aptekarzy” analizę Lecha opatrzono tytułem: "Mistrz Polski groźny w ataku, wrażliwy w obronie”.
Jak zauważono, na inaugurację LE poznański zespół poniósł dotkliwą porażkę w Londynie z Crystal Palace (0:4), ale padają też stwierdzenia, że na własnym terenie to całkiem inny zespół, który w czwartek będzie liczył na "siłę swojej ofensywy”. Przypomniano również, że w poprzednim sezonie "Kolejorz” zmierzył się z niemieckim FSV Mainz w fazie zasadniczej Ligi Konferencji, a spotkanie tych drużyn w Poznaniu zakończyło się remisem 1:1.
W zaleceniach do kibiców udających się do Poznania natomiast zwrócono uwagę, że klub "zaleca w szczególności, aby w dniach innych niż dzień meczu – zarówno na terenie miasta, jak i podczas indywidualnego dojazdu poza wyznaczonymi strefami dla kibiców – unikać eksponowania odzieży w barwach Bayer 04 lub ją zakrywać”.
Zanim klub z Leverkusen zacznie żyć pojedynkiem z Lechem, nawiązał do sukcesu polskich piłkarek, które we wtorek po rzutach karnych wyeliminowały Belgijki i awansowały do decydującej rundy baraży o awans do mistrzostw świata. Wszystko za sprawą Pauliny Tomasiak, która jest zawodniczką Bayeru, a w Gdańsku zdobyła jedną z bramek dla biało-czerwonych.
Początek czwartkowej konfrontacji w Poznaniu o godz. 18.45.
