Kolejne bolesne rozczarowanie ma poważne konsekwencje dla Eintrachtu Frankfurt: Dino Toppmöller pożegnał się z posadą po niepokojącym, choć szczęśliwym remisie 3:3 (1:1) na stadionie Werderu Brema. Cierpliwość władz klubu się wyczerpała, a sportowy kryzys ostatnich miesięcy okazał się zgubny dla trenera, który przez długi czas odnosił sukcesy. Według informacji Sky i Bild, to efekt kryzysowego spotkania zarządu z dyrektorem sportowym Markusem Krösche w sobotę. Formalne potwierdzenie przyszło dziś wczesnym popołudniem.
"Wciąż te same błędy"
Już bezpośrednio po ostatnim gwizdku w piątkowy wieczór Krösche unikał jasnych deklaracji w korytarzach Weserstadionu. "Teraz musimy to omówić. Musimy zająć się tymi problemami i dopilnować, by taka gra już się nie powtórzyła" – stwierdził dyrektor sportowy. Kolejny bardzo niepewny występ w defensywie przelał czarę goryczy.
Eintracht rozpoczął nowy rok zaledwie dwoma punktami w trzech meczach, tracąc przy tym aż dziewięć bramek. Toppmöller przez cały sezon nie potrafił opanować ogromnych problemów w obronie – 39 straconych goli po 18 kolejkach to bilans raczej drużyny walczącej o utrzymanie niż kandydata do europejskich pucharów.
Krösche nie potrafił się cieszyć z późnego, jego zdaniem "szczęśliwego" wyrównania autorstwa Ansgara Knauffa (90+4.) w piątkowy wieczór. "Wciąż popełniamy te same błędy. Tak nie możemy dalej funkcjonować, tak nie możemy grać. Jesteśmy Eintrachtem Frankfurt i mamy wobec siebie określone wymagania co do stylu gry" – grzmiał dyrektor sportowy.

Minimalne cele na sezon zagrożone
Eintracht wygrał tylko jedno z ostatnich dziewięciu spotkań o stawkę, przez co nawet minimalny cel, jakim jest awans do europejskich pucharów, staje się coraz mniej realny. W Pucharze Niemiec Frankfurt odpadł już w 2. rundzie, a w Lidze Mistrzów grozi mu pożegnanie już w styczniu. Nie wiadomo jeszcze, kto poprowadzi drużynę w środowym meczu (18:45) w Azerbejdżanie na stadionie Qarabagu Agdam w Lidze Mistrzów.
"Myślę, że nikt z nas nie jest zadowolony z dorobku punktowego, a także z liczby straconych bramek. To naprawdę bardzo trudny temat" – przyznał sam Toppmöller na konferencji prasowej w piątek wieczorem. "Oczywiście w pierwszej kolejności to ja ponoszę za to odpowiedzialność, to jasne".
Władze klubu widziały to podobnie – i przestały wierzyć, że trener, który objął zespół w 2023 roku po Oliverze Glasnerze, będzie w stanie odwrócić sytuację. W swoim debiutanckim sezonie w Bundeslidze poprowadził Eintracht do szóstego miejsca, a rok później trzecia pozycja dała historyczny awans do Ligi Mistrzów przez ligę. Jednak po dobrym początku obecnych rozgrywek nastąpił wyraźny regres, którego Toppmöller nie zdołał już zatrzymać.
Ostatecznie szczęśliwy punkt zdobyty w Bremie okazał się niewystarczający.
