St. Pauli – Frankfurt 0:0
St. Pauli chciało w swojej walce o utrzymanie zdobyć trzecią ligową wygraną z rzędu. Na drodze stanął Frankfurt, który nie zamierza rezygnować z walki o miejsca gwarantujące grę w europejskich pucharach. Po jednym z rzutów rożnych chaos w polu karnym mógł wykorzystać Tomoya Ando, ale w decydującym momencie zawiodło go wykończenie.
W aktywnym początku spotkania St. Pauli mogło otworzyć wynik także dzięki Mathiasowi Lage, który po kolejnym rogu z dobitki trafił tylko w lewy słupek bramki Michaela Zetterera. Strzeleckich problemów gospodarzy nie przełamał również Danel Sinani, który zza pola karnego oddał kolejne groźne uderzenie, ale piłka znów trafiła tylko w słupek, tym razem prawy.
Frankfurt, który w pierwszej połowie nie oddał żadnego strzału na bramkę, mógł być zadowolony, że schodził do szatni przy bezbramkowym remisie. Goście pokazali się dopiero po rozpoczęciu drugiej części gry. Groźnie strzelał Jean Bahoya, ale świetną interwencją popisał się Nikola Vasilj.
Później mecz zamienił się w twardą walkę, w której żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie stałej przewagi. Zarówno posiadanie piłki przez Frankfurt, jak i kilka stałych fragmentów gry St. Pauli nie przyniosły okazji bramkowych.

Największą szansę w końcówce miał zawodnik Frankfurtu Jonathan Burkardt, którego strzał głową był jednak łatwym łupem dla Vasilja. Po remisie na stadionie Millerntor St. Pauli ma obecnie dwa punkty przewagi nad miejscem barażowym i zajmuje 15. pozycję.
Frankfurt pozostaje siódmy, a w przyszły weekend podejmie u siebie ostatni Heidenheim, z którym spróbuje odnowić nadzieje na europejskie puchary. Całe spotkanie w barwach gospodarzy rozegrał Arkadiusz Pyrka, z kolei Adam Dźwigała pojawił się na murawie w 66. minucie.
Union Berlin – Werder Brema 1:4
Union Berlín chciał zrehabilitować się po ostatniej porażce na stadionie Borussii Monchengladbach, natomiast Werder Brema liczył na kontynuację zwycięstwa z Heidenheim. Pierwszą okazję do zdobycia bramki mieli gospodarze. Po nieprzepisowym trzymaniu Niklasa Starka sędzia podyktował rzut karny, który pewnym strzałem przy prawym słupku wykorzystał Kohn.
Union objął prowadzenie 1:0 w 18. minucie. Już minutę później sytuacja gospodarzy się skomplikowała. Za ostre wejście czerwoną kartkę otrzymał Schafer, przez co gospodarze musieli grać w osłabieniu przez większość meczu. Przewaga liczebna Werderu przyniosła efekt w 31. minucie, kiedy pięknym strzałem w lewy górny róg wyrównał na 1:1 Olivier Deman. Pięć minut później Werder Brema prowadził już 2:1.
Cameron Puertas dośrodkował z rzutu rożnego, a Stage mocnym strzałem głową przy prawym słupku pokonał Frederika Ronnowa. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Gola dającego spokój gościom zdobył w 67. minucie Grull.
Austriacki napastnik po podaniu Romano Schmid najszybciej odnalazł się w polu karnym i pokonał bramkarza Unionu przy lewym słupku. Katastrofę gospodarzy dopełnił w czwartej minucie doliczonego czasu gry osiemnastoletni Cović, który po dwóch minutach na boisku zdobył swoją pierwszą bramkę w Bundeslidze.

Po dwóch zwycięstwach z rzędu Werder Brema awansował na 13. miejsce i w bardzo ciasnej dolnej części tabeli ma punkt przewagi nad miejscem barażowym. Union Berlin pozostaje na 11. pozycji i w przyszły weekend spróbuje się zrehabilitować na stadionie Freiburga.
