Wspomniane kominy mają symbolizować cegielnię, która kiedyś znajdowała się w tym miejscu. Projekt nowej areny nawiązuje również do przemysłu, z którego słynie ten region. W jednej z wież znajdzie się winda prowadząca do najwyższego baru w Birminghamie, skąd rozpościera się widok na całe miasto.
Według prezesa klubu, Toma Wagnera, stadion o nazwie "Birmingham City Powerhouse" ma być widoczny nawet z odległości 64 kilometrów. "To ogromny kamień milowy dla Birmingham City FC, tworzymy dom, który odzwierciedla nasze ambicje rywalizacji na najwyższym poziomie" - podkreślił Wagner. Warto dodać, że zespół ostatni raz występował w elitarnej Premier League w sezonie 2010/11.
Nowy stadion Birminghamu pomieści 62 tysiące widzów, co oznacza dwukrotny wzrost pojemności. Obecny obiekt może przyjąć "zaledwie" 29 409 kibiców. Fani, którzy odwiedzą nowy dom drużyny, mogą liczyć nie tylko na rozsuwany dach, ale także na wiele kawiarni, restauracji i sklepów.
"Zbyt często stadiony przypominają statki kosmiczne, które mogłyby wylądować gdziekolwiek, sterylizując swoje otoczenie. Ten stadion jednak wyrasta bezpośrednio z Birmingham – z cegielni i tysięcy rzemiosł, które stanowią jego istotę" - dodał Wagner, odnosząc się do nietypowego wyglądu areny.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, budowa powinna zakończyć się przed rozpoczęciem sezonu 2030/31. Przewiduje się, że cały projekt będzie kosztował około trzech miliardów funtów. W Birmingham City swoją karierę rozpoczynali bracia Bellingham - Jude grający obecnie w Realu Madryt i młodszy Jobe, zawodnik Borussii Dortmund.
