Już w momencie, gdy Barcelona zawarła umowę sponsorską z Demokratyczną Republiką Konga, na Flashscore opublikowaliśmy szczegółowy artykuł, w którym ujawniliśmy brak przejrzystości nowego partnera oraz ryzyka związane ze współpracą z nim.
Teraz, zaledwie kilka miesięcy później, kolejny klub, który prowadził interesy z Afrykanami, będzie musiał stawić się przed wymiarem sprawiedliwości. Chodzi o Monaco, które otrzymuje od Kongijczyków 4,5 miliona euro za sezon. Jak poinformował w poniedziałek L'Equipe, prokuratura w Monako wszczęła wstępne śledztwo dotyczące umowy między klubem Ligue 1 a tym państwem.
Prokurator generalny Stéphane Thibault potwierdził rozpoczęcie dochodzenia w sprawie korupcji, prania pieniędzy oraz defraudacji środków, wszczętego na podstawie zawiadomienia złożonego w zeszłym miesiącu przez Krajową Prokuraturę Finansową (PNF) do władz sądowych księstwa Monako.
Zawiadomienie zostało złożone przez adwokata Hervé Diakiese w imieniu dwóch obywateli Konga mieszkających we Francji, przeciwko ministrowi sportu RD Kongo, Didierowi Budimbu, podejrzanemu o podpisanie trzyletniego kontraktu o wartości 4,8 miliona euro w tajemnicy, z pominięciem procedur przetargowych wymaganych przez prawo.
Ta umowa dotycząca promocji turystyki jest podobna do tych, które z tym samym państwem podpisały Barca i Milan, dlatego prawnik odpowiedzialny za złożenie zawiadomienia rozważa podjęcie podobnych kroków wobec tych dwóch klubów.
