EKSKLUZYWNIE: Carlos Vicente o grze w Hiszpanii i marzeniach o awansie do Premier League

Carlos Vicente rozmawiał z Flashscore
Carlos Vicente rozmawiał z FlashscoreGodfrey Pitt / Actionplus / Profimedia

Carlos Vicente, który grał w LaLiga dla Deportivo Alaves przed styczniową przeprowadzką do Championship i Birmingham City, rozmawiał z Flashscore o swoim czasie w ekipie "Glorioso" i tym, czego oczekuje od nowego etapu swojej kariery.

Jego styczniowa przeprowadzka do Birmingham City przyniosła ze sobą refleksję nad tym, co to znaczy, że drużyna z Championship, drugiego poziomu angielskiej piłki nożnej, może podpisać kontrakt z ważnym zawodnikiem z LaLiga w połowie sezonu. Jego odejście jest jeszcze jednym przykładem różnicy między poziomem ekonomicznym futbolu w obu krajach.

W interesującej rozmowie z Flashscore Carlos Vicente wyjaśnił, dlaczego zdecydował się przenieść do niższej ligi i opuścić Hiszpanię, aby stawić czoła nowemu wyzwaniu w Anglii. Skrzydłowy opowiada również o swoim pobycie w Alaves, dla którego strzelił pięć goli w pierwszej połowie sezonu LaLiga.

Zaliczyłeś asystę w swoim debiucie w Birmingham. Nieźle, prawda?

"Cóż, tak, prawda jest taka, że jestem bardzo zadowolony z tego, jak poszedł ten pierwszy mecz, a także dlatego, że mamy już dobre wyczucie z drużyną i całkiem dobrze się rozumiemy. Przyjechać i wygrać, a do tego zaliczyć asystę, cóż, wszystko poszło świetnie".

Dlaczego zgodziłeś się dołączyć do Birmingham?

"Zadawano mi już to pytanie i każdy ma swoje zdanie, ale mnie to nie obchodzi. Prawdą jest to, co każdy może sobie wyobrazić, że oczywiście stoi za tym dobra oferta finansowa i nie ma co oszukiwać w tej kwestii, ale przede wszystkim są dwie rzeczy". 

"Po pierwsze, projekt, który mają tutaj, polega na tym, że naprawdę istnieje pilna potrzeba awansu do Premier League, a jako zawodnik chcę w niej grać. A zrobienie tego w ten sposób byłoby jeszcze przyjemniejsze".

"A po drugie, fakt, jak mnie chcieli i jak okazali mi zainteresowanie; że było to w jakiś sposób konieczne. To również sprawiło, że wybrałem tę spośród innych opcji".

Dużo mówiło się o tym, że inne drużyny także są tobą zainteresowane. Czy byłeś zdecydowany na wyjazd za granicę? 

"Tak, miałem inne opcje za granicą. To prawda, że w Hiszpanii nie, ponieważ rozumiem, że rynek jest taki, jaki jest. Ale cóż, miałem inne opcje: wszystkie z zagranicy". 

"Ale cóż, kiedy połączysz wszystkie czynniki, które ci powiedziałem i musisz podjąć decyzję, myślę, że przyjazd tutaj był dobrą decyzją i na razie to potwierdzam. Więc wcale tego nie żałuję. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy".

Derby przeciwko Aston Villi na horyzoncie?

Carlos, na poziomie osobistym, jak myślisz, jakie są kluczowe czynniki w adaptacji do Anglii?

"Dzięki temu, że znam trochę angielski i radzę sobie całkiem nieźle, nie było z tym żadnych problemów. Ale przede wszystkim myślę, że kluczem jest słuchanie, bycie bardzo uważnym i zwracanie uwagi na codzienne życie ludzi, na to, jak pracują i co lubią robić". 

"Nie chodzi tylko o bycie uważnym, ale także o bycie proaktywnym, jeśli chodzi o zadawanie pytań trenerowi lub próby rozwiązania wszelkich istniejących wątpliwości. Wszystko oczywiście bardzo naturalnie, ale myślę, że to byłby klucz do jak najszybszej integracji".

Chciałbym porozmawiać trochę o różnicy między hiszpańską a angielską piłką nożną. Czy zauważasz różnicę w intensywności meczów i treningów?

"Tak, całkowicie. Liga jest być może mniej taktyczna i jest mniej jakości, jeśli chodzi o grę, ale jest o wiele bardziej fizyczna. Oznacza to, że jest mniej czasu na myślenie". 

"Ale cóż, myślę, że są to rzeczy, które bardzo dobrze pasują do mojej charakterystyki. Na razie, odkąd przybyłem, czuję się bardzo komfortowo. Normalną rzeczą jest to, że później dostosuję się bardziej i będę jeszcze lepszy, prawda? Miejmy nadzieję".

Czy marzysz o grze w Premier League? Czy myślałeś o tym i czy uważasz, że może się to wydarzyć w przyszłym sezonie?

"Tak, absolutnie. Jeśli nie, nie zgodziłbym się tu przyjść, to na pewno. Myślę, że projekt, który mają tutaj, jak powiedziałem wcześniej, uczucie, które nam dają lub przesłanie jest takie, że istnieje pewna pilność, że musi się to wydarzyć teraz i że klub naprawdę chce tam być". 

"I jest to wyzwanie, które podjąłem na poziomie osobistym, w najbardziej kompletny sposób, jaki można sobie wyobrazić. Dla mnie to największe wyzwanie odkąd jestem w profesjonalnym futbolu. Myślę więc, że jest to oczywiście możliwe i myślę, że mamy umiejętności, aby to osiągnąć, jeśli będziemy na poziomie, na którym musimy być".

Czy jesteś zmotywowany możliwością derbów z Aston Villą w przyszłym sezonie?

"Cóż, po pierwsze, jak to mówią, to jeden mecz, ale traktujesz to jako motywację. Byłoby bardzo miło zagrać tutaj w Birmingham, a to z pewnością może pomóc ci mieć większą motywację i jeszcze bardziej chcieć ukończyć to wyzwanie".

Statystyki - Carlos Vicente
Statystyki - Carlos VicenteFlashscore

Czy mówiono ci o rywalizacji pomiędzy Birmingham i Aston Villą?

"Tak, wspominano o tym. Kiedy tu przybyłem, oczywiście zadawałem wiele pytań. Myślę, że ludzie w klubie, poza jedną osobą, która ma trochę sympatii do Villans, reszta to fani Birmingham. To prawda, że wszyscy chcą, aby Aston Villa przegrała w weekend".

Dlaczego uważasz, że ta liga jest tak interesująca i tak atrakcyjna dla zawodników?

"Trzeba wziąć pod uwagę charakterystykę tutejszego futbolu. Może to być bardziej interesujące dla niektórych graczy. Jest też konkurencyjna, bo to prawda, to najbardziej konkurencyjna liga na świecie. Oczywiście nie jest najlepsza, ale jest najbardziej wyrównana między wszystkimi drużynami, więc czyni ją bardzo atrakcyjną". 

Masz za sobą bardzo dobry sezon. Czy masz nadzieję utrzymać ten poziom w nowym klubie?

"Szczerze mówiąc, mam taką nadzieję i pracuję na to w 100%. Może pod względem startów nie był to sezon taki, jak na przykład w zeszłym roku, kiedy grałem absolutnie wszystko, ale myślę, że nadrobiłem to nie tylko pod względem gry, ale przede wszystkim pod względem zdobywania bramek". 

"Myślę, że to mój najlepszy sezon odkąd jestem profesjonalistą. W pół sezonu strzeliłem więcej goli niż w dwóch ostatnich sezonach razem wziętych, to szalone".

"Więc tak, moim celem jest absolutnie kontynuowanie tej passy, zarówno bramkami, jak i asystami, i pomaganie drużynie tak bardzo, jak to możliwe, abyśmy mogli osiągnąć cel, czego wszyscy chcemy, nic więcej".

Vicente "bardzo szczęśliwy" w Alaves

Jak dokładnie podsumowałbyś swój pobyt w Alaves? Jakie masz wspomnienia?

"Cóż, myślę, że to słowo to 'szczęśliwe'. Myślę, że nie było dnia, w którym nie byłbym szczęśliwy, nie tylko ze względu na codzienność, sposób, w jaki traktował mnie klub, sposób, w jaki traktowali mnie kibice, sposób, w jaki minął mój czas. 

"Myślę, że byłem w stanie bardzo pomóc drużynie w ciągu tych dwóch lat i myślę, że cele zostały osiągnięte, odkąd tam jestem. To uczucie szczęścia i spełnienia, które można mieć wykonując swoją pracę i będąc z niej zadowolonym. Nie żałuję i nie sądzę, bym kiedykolwiek żałował decyzji o przejściu do Alaves i myślę, że byłem, jak już powiedziałem, bardzo szczęśliwy".

Jak postrzegasz sezon Alaves i jak daleko mogą zajść?

"Pierwszą rzeczą, którą muszą zrobić, jest utrzymanie się w lidze. Myślę, że uda im się to osiągnąć, biorąc pod uwagę skład, jakim dysponują, a przede wszystkim sposób, w jaki pracują. Potem zobaczymy, czy mogą aspirować do innych celów, ale prawdą jest, i oczywiście wiem to, ponieważ tam byłem, że pierwszym celem jest pozostanie w rozgrywkach". 

Chciałbym przenieść nas trochę w przeszłość. Jak to było w Ferrol, kiedy awansowałeś do drugiej ligi?

"Myślę, że to najlepsze piłkarskie wspomnienie w moim życiu. Myślę, że to mówi wszystko. Rok, w którym tam mieszkałem, ten rok w szczególności, jak to przeżyłem, jak miasto to przeżyło i jak się obudziło, jak uradowaliśmy fanów. To było najlepsze możliwe zwieńczenie tego roku. I mówię ci, to było jedno z najszczęśliwszych wspomnień, jakie mogę mieć".

Czy zauważyłeś dużą różnicę między Racingiem Ferrol a Alaves?

"Cóż, na poziomie piłkarskim jasne jest, że fakt przejścia z Primera RFEF do Segunda, a następnie do Primera, zauważasz skok zarówno fizyczny, jak i jakościowy. Ale myślę, że styl miasta i to, jak ludzie mnie traktowali, było bardzo podobne.

"Miałem szczęście być w dwóch miejscach, w których byłem bardzo szczęśliwy i gdzie niczego mi nie brakowało. Ludzie traktowali mnie spektakularnie i, cóż, są to jedne z tych miejsc, o których mówisz, że nie możesz tam zamykać sobie drzwi; nie wiem, w dowolnym momencie mojej kariery mógłbym tam wrócić, ponieważ naprawdę byłem bardzo szczęśliwy". 

"To znaczy dla mnie wszystko i myślę, że każdy zawodnik oczekuje tego od czasu spędzonego w jakimkolwiek zespole".

Carlos, wróćmy do Birmingham. Choć obecnie zajmujecie 10. miejsce, to czy walka o awans jest twoim zdaniem realnym celem? Jaka atmosfera panuje w szatni?

"Ludzie, kibice i zawodnicy są ambitni. Oczywiście klub nie musi już tego udowadniać dzięki wszystkim inwestycjom poczynionym zimą i absolutnej deklaracji tego, co chcą osiągnąć.

"Tak więc cel istnieje, podobnie jak możliwości. Zamierzamy dać z siebie wszystko i mam bardzo dobre przeczucie, że możemy to osiągnąć w tym roku, a jeśli nie to w przyszłym, to bez wątpienia".

Pozycja Birmingham w Championship
Pozycja Birmingham w ChampionshipFlashscore

Jaka jest atmosfera w szatni w porównaniu do dwóch hiszpańskich drużyn, w których grałeś?

"Odkąd tu przybyłem, ludzie traktują mnie świetnie, a koledzy z drużyny są wspaniali. Kiedy przełamiesz barierę językową, nie ma znaczenia, czy jesteś Hiszpanem, Anglikiem, Niemcem.... Uczucie było wspaniałe".

"Jest oczywiście kilka żartów, ale myślę, że przede wszystkim liczy się rodzinna atmosfera, która kształtuje codzienność, a następnie wyniki".

Mówisz o umiejętnościach językowych. Czy przygotowywałeś się do takiego kroku w swojej karierze? Czy uczyłeś się wcześniej angielskiego, czy też uczyłeś się słuchając muzyki, grając na Playstation lub robiąc tego typu rzeczy? 

"Nie przygotowywałem się na konkretny ruch, że tak powiem. Ale cóż, mój poziom był już dobry, plus uniwersytet, gdzie niektóre przedmioty były po angielsku, a potem YouTube, granie na Playstation i tak dalej, wszystko było po angielsku. Myślę, że stamtąd mam bardzo dobrą bazę. Mówią mi, że świetnie mówię po angielsku, więc to musi mi wystarczyć".

Carlos, twój nowy trener, Chris Davies, ma reputację obiecującego szkoleniowca. Zdobył tytuły w zeszłym roku, jaki rodzaj relacji chciałbyś mieć z takim trenerem? Czego od niego oczekujesz?

"Cóż, jeśli chodzi o relacje, to prawie takie, jakie miałem z każdym trenerem. Wiesz, że istnieje pewna hierarchia, ale jednocześnie jest blisko i możesz znormalizować pewne sytuacje, takie jak rozmowa o wszystkim, co może ci się przydarzyć, o twojej formie, o każdym wydarzeniu.... W tym sensie, zarówno w Racing de Ferrol, jak i w Alaves, nie miałem z tym żadnych problemów".

"A jeśli chodzi o to, czego wymaga, jest trenerem, który lubi przede wszystkim, pomimo faktu, że liga jest bardzo fizyczna i dość bezpośrednia, nadać grze odrobinę jakości, dać dwa podania więcej. I myślę, że to bardzo dobrze pasuje do moich cech, nie tylko dlatego, że pochodzi z LaLiga w Hiszpanii, gdzie o wiele więcej gra się piłką, ale także dlatego, że dobrze wykorzystują moje cechy: szybkość, gra szeroka, kreatywność... Stąd na przykład skrzydłowi muszą być wysocy. Myślę, że to coś, co idealnie do mnie pasuje".

Czy widzisz wiele talentów w drużynie? Na przykład Jay Stansfield ma na koncie dziewięć bramek i pięć asyst. Czy uważasz, że ci zawodnicy mają przyszłość na wyższym poziomie?

"Tak, oczywiście. Nie sądzę, że poziom jest taki jak w LaLiga. To znaczy, oczywiście, jeśli oglądasz mecz, może ci się wydawać inaczej, a może inaczej oceniasz futbol, ale jeśli chodzi o poziom indywidualny, myślę, że nie ma czego zazdrościć drużynom z hiszpańskiej elity".

Jak postrzegasz Birmingham jako miasto?

"Angielska pogoda jest jaka jest. To znaczy, myślę, że trzeba się dostosować i nie mam z tym problemu, ponieważ w Vitorii, jeśli chodzi o pogodę, jest bardzo zimno i nie sądzę, aby zmiana była bardzo zauważalna".

"Jeśli chodzi o miasto, to oczywiście myślę, że to dość duża zmiana, ponieważ Birmingham jest dość dużym miastem z dużym ruchem ulicznym, ale cóż, fakt, że mieszkasz trochę z dala od centrum miasta daje ci spokój i jak dotąd jestem bardzo zadowolony z tego, co widziałem. Bardzo mi się tu podoba przez ten krótki czas".

Wiem, że jesteś fanem NFL, a mniejszościowym współwłaścicielem klubu jest Tom Brady. Czy uważasz, że mentalność tego typu zawodnika może pomóc Birmingham zbliżyć się do Premier League i zdobywać tytuły?

"Tak, bez wątpienia. I nie dlatego, że nas motywuje, ale naprawdę się angażuje i przedstawił klubowi swoją wizję tego, jak może być lepiej zorganizowany i wyznaczył zestaw wytycznych, w których sztab nam pomaga dla naszej najlepszej wydajności. To jest również to, co wnosi do klubu, a to z pewnością sprawi, że staniesz się lepszym graczem".

Udało ci się z nim spotkać i porozmawiać?

"Tak, odbyłem z nim rozmowę wideo i nie mogę się doczekać spotkania z nim wkrótce. Myślę, że wkrótce tu przyjedzie. Dał mi dużo pewności siebie, dużo dobrych wibracji i naprawdę podobało mi się spotkanie z nim".

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen