Nie jesteś więc zaskoczony końcem Xabiego Alonso w Realu Madryt?
"Nie byłem zaskoczony, ponieważ 8 grudnia, wraz z moim kolegą Pablo Gallego, opublikowaliśmy artykuł o tym, że dni Xabiego Alonso w klubie są policzone, ponieważ prezydent Florentino Perez już go nie chce. Informowaliśmy wówczas również, że jego następcą miał zostać Alvaro Arbeloa, więc nasze informacje się potwierdziły".
Czy twoim zdaniem była to mądra decyzja ze strony Realu?
"Biorąc pod uwagę sytuację, w której wielu zawodników sprzeciwiało się Alonso, myślę, że była to najlepsza decyzja, aby uspokoić sytuację. Ponieważ w środku sezonu nie można po prostu zwolnić czterech graczy, aby zachować spokój. Uważam jednak, że nie był to najlepszy moment, biorąc pod uwagę, że mieli cały grudzień na uporządkowanie tej sytuacji, zwolnienie Alonso i danie przestrzeni jego następcy. Zdecydowali się jednak zrobić to po Superpucharze... Moim zdaniem spowodowali, że Arbeloa miał najgorszy możliwy początek kontraktu, kiedy był z drużyną ledwie przez kilka godzin i został wyeliminowany przez drużynę z drugiej ligi".
Ludzie zastanawiają się, czy Alonso powinien mieć więcej przestrzeni i wsparcia od kierownictwa, kiedy go wybierali. Musieli wiedzieć, jakiego rodzaju trenera pozyskują z Leverkusen, prawda?
"Mówiąc za siebie, biorąc pod uwagę, jak ogólnie funkcjonuje Real Madryt, nigdy nie uważałem zatrudnienia Xabiego Alonso za idealnego trenera po Carlo Ancelottim. Myślę, że za cztery lub pięć lat, kiedy zdobędzie więcej doświadczenia, byłoby to bardziej odpowiednie. Z drugiej strony, z pewnością dobrze byłoby dać mu więcej pewności siebie i autorytetu w podejmowaniu niektórych decyzji. Ale to jest klub Florentino Pereza i musisz być w stanie pracować zgodnie z zasadami prezydenta, co na przykład Ancelotti zrobił bardzo dobrze".
Z drugiej strony, przynajmniej na początku angażu, na przykład podczas Klubowych Mistrzostw Świata, wydawało się, że Alonso chce pracować nad zmianami w zespole, a drużyna wcale nie wyglądała źle...
"Moim zdaniem na Klubowych Mistrzostwach Świata wyraźnie pokazał swoją filozofię trenerską i wcielił ją w życie. Problem pojawił się, gdy musiał w jakiś sposób włączyć do drużyny Mbappe, który początkowo był niedostępny. Jest to zawodnik, który strzela dużo bramek, ale brakuje mu ducha defensywy i umiejętności pressingu. To zmusiło Alonso do dokonania zmian, które następnie doprowadziły do problemów, których drużyna nie była w stanie przezwyciężyć".
Czy zawodnicy naprawdę mają tak duży wpływ?
"Zdecydowanie! Od samego początku Alonso miał problemy z niektórymi gwiazdami. Vinicius, Valverde, Camavinga... Xabiemu było bardzo trudno poradzić sobie z sytuacją w szatni. Prezydent Perez stanął po stronie zawodników, co ostatecznie kosztowało trenera utratę pracy".
Ale czy nie jest to niepokojące dla Realu Madryt w przyszłości?
"Zdecydowanie. Myślę, że klub czeka teraz początek trudnego okresu. Ma zawodników, którzy nie są w formie i więcej narzekają niż biegają. Nie wiem, czy Arbeloa zdoła odwrócić sytuację. Co najważniejsze, dopóki Florentino Perez nie będzie miał większego zaufania do trenera, piłkarze będą to wyczuwać i nie będą chcieli zmienić swojego podejścia".
To z pewnością nie brzmi zdrowo. Zastanawiam się, kto tak naprawdę zarządza obecnie szatnią Realu, bo kiedyś byli tam prawdziwi szefowie, tacy jak Sergio Ramos czy Luka Modrić. Nie pozwoliliby na coś takiego, prawda?
"Moim zdaniem to jeden z największych problemów dzisiejszego Realu: Brak doświadczonych liderów. Rozmawiałem o tym wczoraj z kolegami w samochodzie w drodze powrotnej z Albacete... Mbappe najwyraźniej nie jest moralnym liderem, mimo że strzela gole na boisku. Vinicius, nawet w wieku 25 lat, nie pokazuje jeszcze przywództwa, Federico Valverde brakuje charakteru potrzebnego do prowadzenia drużyny, mimo że daje z siebie wszystko na boisku... Thibaut Courtois jest być może jedyną osobą, która ostatnio pokazała autorytet i oznaki lidera, ale potrzebny jest ktoś jeszcze".
Mówiło się już wiele o Alvaro Arbeloi, który miałby zastąpić Alonso na dłużej. Czego od niego oczekujesz?
"Dla mnie to świetny trener. Wszystkie jego drużyny, które oglądałem, grały do tej pory bardzo dobrze. Ale jego pomysł na futbol jest jeszcze bardziej wymagający niż Alonso, więc nie wiem, czy będzie w stanie go wdrożyć w obecnych okolicznościach z pierwszą drużyną".
Został wyeliminowany z Copa del Rey w swoim pierwszym meczu z przeciwnikiem z drugiej ligi. To nie jest dobry początek.
"Nie jest, ale z drugiej strony ma drużynę w złej formie. Nie wyglądają dobrze pod względem fizycznym. Myślę, że jeśli skoncentrują się tylko na lidze i Lidze Mistrzów, to ostatecznie wyjdzie im to na dobre. Muszą się pozbierać, nie rozsypać i odzyskać pewność siebie".
Byłeś na meczu Albacete. Jakie były twoje odczucia?
"Jest zbyt wcześnie, by wyciągać wnioski, ale myślę, że Arbeloa wysłał drużynie co najmniej dwie wiadomości: Nie ma nic przeciwko grze z młodymi zawodnikami, a także być może pokazał niektórym piłkarzom, gdzie jest ich miejsce. Jeśli na przykład Camavinga chce wejść do składu, to w tej chwili będzie grał na pozycji lewego obrońcy. Podobało mi się również to, jak uwolnił Ardę Gulera, który do tej pory był nieco skrępowany".
Czy Arbeloa może być nowym zbawcą Realu, czy jest raczej rozwiązaniem tymczasowym i latem będzie poszukiwany nowy trener?
"Arbeloa nie jest nowym Zidane'em. Nie sądzę nawet, by był w stanie wygrać z drużyną Ligę Mistrzów i uratować sezon. Znacznie bardziej przypomina mi okres, kiedy klubem kierował Santiago Solari. Będzie starał się zrobić wszystko, co w jego mocy, ale sytuacja drużyny jest taka, że szanse na sukces są niewielkie".
Mówimy o trenerach, ale do tej pory niewielu kwestionowało zawodników. Czy obecny stan rzeczy nie zależy przede wszystkim od nich?
"Nie sądzę, aby winą można było obarczać tylko jedną stronę. Być może piłkarze dali słabe występy, ale Xabi wielokrotnie upierał się przy rzeczach, które nie działały. Myślę, że jego największym błędem jako trenera Realu była wojna z Viníciusem, która wcale nie pomogła drużynie. Z czasem atmosfera stała się tak toksyczna, że problemy znalazły odzwierciedlenie w wynikach. Każdy ponosi za to część winy".
Nawet prezydent Florentino Perez?
"Zdecydowanie. Od jakiegoś czasu nie jest już tą samą osobą, co kiedyś. Powtarza błędy, które doprowadziły do jego dymisji podczas pierwszej kadencji. Dał zbyt wiele władzy piłkarzom i wciąż jest bardziej skupiony na sprawach biznesowych niż na piłce nożnej".
Czy jego najlepsze lata nie minęły?
"Moim zdaniem to głównie jemu przypisuje się złotą erę Realu w ostatniej dekadzie. Ale zaczął się dziwnie zachowywać. Bardziej interesują go stadionowe koncerty, za wszelką cenę chciał pozyskać Mbappe i niepotrzebnie rzucał trenerom kłody pod nogi. Może nadszedł czas, by ustąpił. To byłby pozytywny krok dla Realu".
Zauważyłem, że kibice już protestują przeciwko niemu i chcą jego dymisji. Czy to może do czegoś doprowadzić?
"Kibice Realu zawsze byli niecierpliwi, chociaż wraz z globalizacją piłki nożnej i dużą liczbą turystów odwiedzających stadion, Bernabeu stał się ostatnio znacznie bardziej umiarkowany. Kiedy jednak coś idzie nie tak, do głosu dochodzi pierwotny instynkt madryckich fanów. Kibice są przyzwyczajeni do wygrywania, a kiedy nie wygrywają, szukają winnego. Nie sądzę jednak, by ten protest był niesprawiedliwy. Jeśli od zawodnika oczekuje się, że po przybyciu do klubu da z siebie wszystko, to samo powinno dotyczyć prezesa, nawet jeśli jest nim legendarny Florentino Perez".
Czego Real właściwie oczekuje od Pereza?
"Następnym prezesem Realu Madryt powinien być ktoś, kto będzie w stanie utrzymać stabilność instytucjonalną i finansową, którą zbudował Perez. Przede wszystkim powinien to być ktoś, kto nie potrzebuje Realu, aby zdobyć sławę lub fortunę, w przeciwnym razie klub skończy jak za czasów Ramona Calderona. A to nie przyniosło Realowi niczego dobrego".
