"Jeśli pozostanę prezydentem po wyborach, Flick będzie miał kontrakt na tak długo, jak będzie chciał" - zdradził najważniejszy człowiek w zarządzie Barcelony. Zarząd klubu uzgodnił, że "D-Day" nadejdzie w niedzielę 15 marca, kiedy to zapadnie decyzja, kto poprowadzi hiszpańskiego giganta w przyszłości.
"To dla nas ważne, aby mieć kogoś z jego doświadczeniem i wiedzą. Jeśli jest fenomenalny jako trener, to jego ludzkie cechy są jeszcze lepsze. Zna klub bardzo dobrze i zdobędzie więcej doświadczenia. Jest idealnym trenerem na te lata w Barcy i dzięki niemu przeżywamy bardzo słodkie chwile" - kontynuował Laporta na gali zorganizowanej przez Mundo Deportivo.
Słodkich chwil w Katalonii w ostatnich miesiącach nie brakowało. Blaugrana, jako obrońcy tytułu, dominują w tabeli LaLiga, wygrali także Superpuchar, podobnie jak w zeszłym roku, a w minionym sezonie świętowali zdobycie Copa del Rey.
Flick, który do tej pory trenował Barcę w 94 meczach ze średnią 2,36 punktu na mecz, ma w tym swój kluczowy udział. Jego kontrakt obowiązuje do lata 2027 roku i zarząd chciałby go przedłużyć, ale wynik wyborów prezydenckich jest podobno ważny dla Niemca.
"Jestem tu szczęśliwy i mam nadzieję, że zostanę tu jeszcze przez wiele lat. Kocham ten klub" - powiedział były selekcjoner reprezentacji Niemiec i trener Bayernu. W przeciwieństwie do Los Blancos, Barcelona wciąż walczy o Puchar Hiszpanii. We wtorkowym ćwierćfinale zmierzy się z Albacete, pogromcą giganta z Madrytu.
