Sobotni setny mecz Hansiego Flicka rozpoczął się raczej niemrawo – na pierwszą groźną akcję czekaliśmy aż 10 minut i to Villarreal był o włos od strzału, gdyby dośrodkowanie Cardony nie zostało zablokowane. Moment później to goście ratowali się w ostatniej chwili – jeden z nich dosłownie zdjął piłkę z nogi Ferrana Torresa.
Sprawdź szczegóły meczu Barcelona - Villarreal
Dublet Yamala do przerwy
Dopiero przed upływem półgodziny doszło do przełamania impasu: udało się uciąć próbę kontry Villarrealu i Fermin błyskawicznie diagonalną piłką uwolnił Lamine’a Yamala szarżującego prawą stroną. W takiej sytuacji genialny nastolatek się nie myli!
To był dopiero drugi celny strzał Barcelony w meczu, ale wkrótce wydawało się, że jest już po zawodach. Yamal nie czekał nawet 10 minut na kolejnego gola, którego zawdzięcza już tylko sobie: podszedł z piłką pod boczną krawędź pola karnego, błyskotliwie zgubił dwóch obrońców, po czym zawinął piłkę do bramki.
Przed przerwą obie drużyny miały jeszcze po jednej solidnej okazji – Ayoze Perez nie zdołał przy słupku domknąć akcji, w której otrzymał świetną wrzutkę od Nicolasa Pepe. Z kolei w 44. minucie Raphinha oddał strzał z dużej odległości bezpośrednio z wolnego. Luiz Junior bronił z problemami. Musiał jeszcze wyjmować piłkę z siatki przed zmianą stron, jednak Kounde spalił.
Były nerwy, skończyło się efektownie
Dani Olmo, który miałby asystę, żałował najwyraźniej nieuznanej bramki i już w 46. minucie testował golkipera gości. Zaspała jednak defensywa gospodarzy i pozwoliła Villarrealowi wrócić do gry już chwilę później. Po rzucie rożnym z 49. minuty piłka nieco szczęśliwie znalazła niekrytego Pape Gueye, który pokonał Joana Garcię. To zdecydowanie nie był dobry moment Barcy, która mogła roztrwonić całą przewagę już pięć minut później: fatalne wyjście z bramki zaliczył Garcia, który za polem karnym minął się z nią, a Ayoze Perez nie mógł uwierzyć, że nie dał gola na 2:2.
Żółta Łódź Podwodna nie była jednak w stanie utrzymać swojego impetu i Katalończycy odzyskali kontrolę w ostatnich 25 minutach. Efekty przyszły dzięki wybitnemu czuciu gry Pedriego i Yamala. Pierwszy dostrzegł ruch drugiego z dużej odległości i prostopadłym dograniem wypuścił go samego na bramce. Lekka podcinka i stało się: Lamine Yamal świętował pierwszego hat-tricka w barwach Barcy.
Na ostatni kwadrans pojawił się także Robert Lewandowski. Ponieważ Villarreal wydawał się już pogodzony z porażką, pozostało zacisnąć kciuki za gola Polaka. Był blisko w 76. minucie, gdy główkował obok słupka po rzucie rożnym.
Ostatecznie "Lewy" gola doczekał się dopiero w pierwszych sekundach doliczonego czasu gry, kiedy Jules Kounde doskonale ruszył i z bliska dograł do Polaka przed pustą bramką. Napastnik się nie pomylił, za to sporą wpadkę zaliczyli sędziowie – natychmiastowe wskazanie spalonego musiał odwrócić VAR. Dla Roberta Lewandowskiego to 115. gol w barwach Barcelony, który okazał się ostatnim w sobotnim hicie LaLiga.

