Jak napisał kataloński dziennik "Sport", po przegranej 0:4 z Atletico Madryt w Pucharze Króla oczekiwano, że drużyna Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego odpowiednio zareaguje w spotkaniu ligowym z Gironą.
"Tak się jednak nie stało, zobaczyliśmy tę samą nieregularną, przewidywalną i momentami irytującą drużynę" – oceniła gazeta, podkreślając kluczową rolę w rozegraniu Pedriego, który nie zagrał w poniedziałek z powodu kontuzji.
Dziennik "Marca" zwrócił uwagę, że jeśliby nie fantastyczny występ bramkarza Joana Garcii, który zawiódł w ostatnim meczu Pucharu Króla, to "Blaugrana" doznałaby drugiej kompromitacji z rzędu.
"Nawet cuda Joana Garcii nie uratowały Barcelony przed najlepszym Gironą w sezonie" – dodał "AS".
Jak zauważył hiszpański komentator i statystyk Alexis Martin-Tamayo Blazquez, znany jako MisterChip, "Barca" nie przegrała meczu w Primera Division po strzeleniu pierwszej bramki od grudnia 2024 r. Otwarcie wyniku przez Pau Cubarsiego w poniedziałek nie pomogło przedłużyć tej passy.
Lewandowski, który wszedł na boisko w 73. minucie za Ferrana Torresa, został przez "Sport" oceniony jedynie na "czwórkę" w 10-stopniowej skali. "Słaby" – oceniła gazeta występ Polaka.
Szczęsny całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.
Po 24. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy Real Madryt ma 60 punktów – dwa więcej od Barcelony i aż 15 od Villarrealu oraz Atletico Madryt.

