Trudny początek sezonu pod wodzą Xabiego Alonso, Bernabeu już "żegnało" Viniciusa
Do połowy stycznia ten sezon był nieudany dla Viniciusa Jr. Wprawdzie miewał przebłyski formy, co jakiś czas zachwycił golem czy przebojową akcją, ale brakowało w tym wszystkim regularności. Wszystkie oczy zwrócone były w stronę znakomitej formy strzeleckiej Kyliana Mbappe, natomiast mało kto przyglądał się temu, jak gra Vini.
Brazylijczyk zagrał rewelacyjny mecz w październikowym El Clasico. Czuł, że wszystko idzie po jego myśli, ale tego dnia, mimo że Real pokonał Barcelonę, coś pękło. Kiedy Xabi Alonso zdecydował się zmienić Viniego w 72. minucie, ten wybuchł złością. Vinicius od początku nie miał statusu "nietykalnego" u hiszpańskiego trenera. Do tego pojedynku rozgrywanego 26 października zagrał tylko trzy spotkania po 90 minut – zawsze dając "coś ekstra" – gola i asystę z Levante, asystę z Atletico i dwa gole przeciwko Villarreal.
W "układance” Xabiego Alonso brakowało jednak miejsca na to, żeby Vini grał "od deski do deski” w każdym meczu. Po starciu z "Blaugraną" i spięciu między piłkarzem, a trenerem szkoleniowiec zaczął częściej zostawiać skrzydłowego do końca pojedynków, ale nie było "chęci" u zawodnika, żeby "umierać za trenera". To wszystko szło w złym kierunku, a coraz większa krytyka spotykała samego zawodnika.
Wielki koniec nastąpił w finale Superpucharu Hiszpanii, który był ostatnim meczem Xabiego Alonso na ławce trenerskiej Realu Madryt, co znamienne, w przegranym 2:3 finale z Barceloną jednego z goli strzelił po znakomitej akcji Vinicius.
Hiszpański szkoleniowiec odszedł, a na Viniego spłynęła cała nienawiść fanów z Madrytu. Domagali się jego odejścia, podczas domowych meczów przyjmował potężną falę gwizdów, co mocno go dotknęło, ale wtedy przyszło to, czego najbardziej oczekiwał – wsparcie od trenera.
Relacja z meczu Real Madryt – Benfica
"Chcę widzieć Viniego, który tańczy"
Na pierwszej konferencji prasowej Alvaro Arbeloa został zapytany o sytuację Viniciusa z Xabim Alonso i wtedy odpowiedział: "Mam szczęście, że mogę pracować z Viniciusem Jr., jednym z najbardziej nieprzewidywalnych piłkarzy na świecie. Chcę widzieć szczęśliwego Viniego, tego, który tańczy".
Początek był trudny. Porażka z Albacete i odpadnięcie z Pucharu Króla z Vinim na boisku, który nie poradził sobie z rywalem z niższej ligi. Następnie przyszedł czas na mecz z Levante. Burza gwizdów towarzyszyła przy każdym zagraniu Brazylijczyka.
"Te gwizdy bardzo mnie zasmuciły. Nie chcę być wygwizdywany w domu. W ostatnich kilku meczach nie czułem się komfortowo, bo za każdym razem, gdy zrobiłem coś źle, wygwizdywali mnie, ale kibice mają do tego prawo, płacą za bardzo drogie bilety” – powiedział po meczu z Levante Vini.
Po meczu z Levante wszystko się zmieniło. Najpierw zawodnika jeszcze mocniej podbudował trener. "(Vinicius) będzie grał zawsze, gdy będzie w pełni sił. Chcę, żeby jak najczęściej miał piłkę przy nodze. Potrzebuję Viniciusa na boisku, jeśli chcę zdobywać trofea" – powiedział przed meczem z AS Monaco Arbeloa.
W tym meczu jeszcze na jego początku dalej gwizdano na Brazylijczyka, ale już kilkadziesiąt minut później stadion owacyjnie reagował i skandował jego nazwisko. W starciu Ligi Mistrzów przeciwko francuskiemu zespołowi Vini "odżył" – strzelił trzy gole, miał asystę i rozpoczął nowy rozdział w tym sezonie.
Vinicius został liderem Realu Madryt od przyjścia Arbeloi
Luty to prawdziwy rozkwit formy Brazylijczyka. W tym miesiącu stał się liderem Realu Madryt, tym bardziej, że problemy zdrowotne wyhamowały formę Kyliana Mbappe. Vini odzyskał blask, którego nie miał od czasu "przegrania" Złotej Piłki jesienią 2024 roku.
Vinicius strzelił gola w pięciu kolejnych meczach, w których brał udział, po raz pierwszy od początku sezonu 2022/23. Trwający miesiąc rozpoczął od pięknego trafienia z Rayo Vallecano, a następnie dołożył "dublet" z Realem Sociedad. Po tym meczu Real awansował na pozycję lidera LaLiga.
Następnie przyszedł czas na mecz z Benficą w Lidze Mistrzów. Brazylijczyk "zaczarował" na Estadio da Luz, zatańczył przed portugalskimi fanami, a następnie doszło do skandalicznych zdarzeń, gdzie rzekomo Gianluca Prestianni obraził go rasistowskimi słowami. Po wznowieniu gry cały stadion gwizdał i rzucał w niego przedmiotami, ale on został na murawie do końca, a Real wygrał 1:0.
W weekend przyszła pierwsza ligowa porażka w tym roku. "Królewscy" zawiedli fanów w wyjazdowym starciu z Osasuną, przegrali 1:2, ale jedyną postacią w ataku, która walczyła był Vini i to on strzelił jedynego gola.
Podobnie w rewanżu z Benficą. Zaczęło się źle, bo od straty szybkiego gola, błyskawicznie odpowiedział Aurelien Tchouameni, a wynik meczu ustalił w 80. minucie Vinicius, który wygrał pojedynek biegowy z Otamendim i zamknął dwumecz, tańcząc przy chorągiewce.
Alvaro Arbeloa od początku ufał Viniciusowi. Za jego kadencji Brazylijczyk w każdym meczu gra po 90 minut. Łącznie pod jego wodzą w 10 meczach strzelił 7 goli i miał 3 asysty. Wcześniej "pod skrzydłami" Xabiego Alonso w 28 spotkaniach strzelił 6 goli i miał 8 asyst. Widać wyraźną różnicę. Arbeloa na samym początku pracy mówił, że chce widzieć Viniego tańczącego i właśnie to ogląda. A Bernabeu, które miesiąc temu "żegnało" Viniciusa i gwizdało na niego, dziś ponownie go uwielbia i okazuje duże wsparcie.
Sam Vinicius swój występ i być może cały miesiąc podsumował na swoim profilu na Instagramie, gdzie napisał "Taniec trwa dalej".
