W komunikacie Real Madryt potwierdził, że "osiągnął porozumienie w sprawie transferu Yana Diomande", który – jeśli kwoty zostaną potwierdzone (125 milionów podstawy + 15 milionów bonusów) – stanie się najdroższym transferem w historii Królewskich.
Skrzydłowy z Wybrzeża Kości Słoniowej podpisał kontrakt "na kolejne siedem sezonów, do 30 czerwca 2033 roku" – dodał klub z Madrytu.
Dzięki tej rekordowej kwocie Diomande nie tylko stał się najdroższym piłkarzem w historii Realu Madryt, ale także najdroższym Afrykaninem w dziejach, wyprzedzając w tym zestawieniu Nicolasa Pepé i Victora Osimhena.
Napastnik wyróżnił się w Bundeslidze w minionym sezonie, po tym jak zaledwie 12 miesięcy temu został sprowadzony z Leganés. Hiszpański klub sprzedał go za 20 milionów euro po zaledwie 10 występach w pierwszej drużynie, więc zysk niemieckiej drużyny okazał się wyjątkowy.
Pokonana konkurencja
Diomande, reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej, był rozchwytywany przez wiele czołowych europejskich klubów, takich jak Liverpool czy PSG. Z Francuzami miał już nawet uzgodnione warunki indywidualne, ale brakowało jeszcze porozumienia z Lipskiem. Wtedy do gry wkroczył Real Madryt, który również dogadał się z Diomande i ostatecznie pokrzyżował plany paryżanom.
Rozgoryczenie dwukrotnych mistrzów Europy było tak duże, że wydali nawet oficjalny komunikat o wycofaniu się z negocjacji. Tym samym otworzyła się droga dla Realu Madryt, który początkowo zaoferował klubowi 100 milionów euro, ale ostatecznie musiał podnieść ofertę, by uzyskać zgodę na transfer.
Po kilku dniach wymiany dokumentów i innych formalności, nowy luksusowy nabytek "Królewskich” stał się faktem: Yan Diomande jest szóstym transferem Realu Madryt tego lata – po Bernardo Silvie, Konaté, Cucurelli, Dumfriesie i Carlosie Espí.
Diomande opuścił dziś rano zgrupowanie niemieckiej drużyny w Austrii, by udać się na lotnisko i polecieć bezpośrednio do centrum Hiszpanii.
