Przejdź do głównej treści

Rodri stał się kluczowym graczem Barcelony. Dzięki niemu zespół gra bardziej ofensywnie

Rodri, „zapchajdziura”, dzięki której Barça gra jeszcze bardziej ofensywnie
Rodri, „zapchajdziura”, dzięki której Barça gra jeszcze bardziej ofensywniePhoto par JAVIER BORREGO / SPAIN DPPI / DPPI VIA AFP

Barcelona początkowo nie była przekonana, czy potrzebuje Rodriego. Po odejściu Roberta Lewandowskiego zdecydowała się jednak sprowadzić właśnie jego, zamiast klasycznego napastnika. Z czasem Hiszpan stał się niezbędnym elementem zespołu Hansiego Flicka, który dzięki niemu gra jeszcze bardziej ofensywnie.

"Jeśli ktoś strzeli 40 goli, na pewno nie zamkniemy przed nim drzwi, ale gdy opieram się na swoim doświadczeniu, lepiej mieć czterech zawodników, którzy zdobędą po 12 bramek. Da to 48 goli, a to więcej niż 40”. Te słowa należą do Luisa Enrique, byłego trenera Barçy, który w sierpniu 2024 roku tłumaczył, jak jego PSG poradzi sobie bez Kyliana Mbappé który latem odszedł do Real Madryt. Dwa lata później Paris Saint-Germain jest podwójnym obrońcą tytułu w Europie i w dużej mierze zdołało sprawić, że zapomniano o byłym francuskim snajperze.

PSG zdobyło oba trofea bez sprowadzania klasowego środkowego napastnika. Paryżanie postawili na Ousmane'a Dembélé przesuniętego do środka, który w pierwszym sezonie sięgnął po Złotą Piłkę, oraz na Khvichę Kvaratskhelię, oszczędzanego w Ligue 1, a następnie trzeciego najlepszego strzelca europejskich rozgrywek z 10 golami i 6 asystami. Wyprzedzili go... Mbappé (15 goli, 1 asysta) i Harry Kane (14 goli i 2 asysty). Tuż za nimi znalazł się Ousmane Dembélé z 8 golami i 2 asystami. Paris Saint-Germain było jedynym klubem, który w sezonie 2025-26 miał dwóch zawodników w czołowej dziesiątce.

Barça potrafi strzelać także bez Lewandowskiego i Torresa

To może inspirować Hansiego Flicka, który musi znaleźć sposób na zastąpienie Roberta Lewandowskiego i jego 19 goli we wszystkich rozgrywkach w poprzednim sezonie, a także 21 bramek zdobytych przez Ferrana Torresa, który z kolei odszedł... do Paris Saint-Germain. W każdym razie, podkradając Rodriego, świeżo upieczonego mistrza świata, Realowi Madryt, Barça upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu. Uniemożliwiła rywalowi wzmocnienie potrzebnego mu sektora boiska, a także... znalazła klucz do utrzymania ogromnej siły w ofensywie.

Choć Culés opłakują odejście obu bramkostrzelnych zawodników z przodu, Flick i inni mieli powody do optymizmu mimo fiaska transferu Júliana Álvareza. W dwóch ostatnich sezonach Ligi Mistrzów najlepszymi strzelcami Barcelony w tych rozgrywkach nie byli środkowi napastnicy, lecz Fermin López i Lamine Yamal (po 6 goli i 4 asysty), a nie Lewandowski i Torres. W jeszcze poprzednim sezonie Raphinha został nawet najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów z 13 golami i 9 asystami.

Barcelona wciąż ma w kadrze zawodników, którzy potrafią strzelać, nawet po tych dwóch znaczących odejściach. Flick znajduje w Rodrim sposób, by wydobyć z nich to, co najlepsze. Zdobywca Złotej Piłki ma za sobą znakomity mundial, ale wciąż brakuje mu rytmu po zerwaniu więzadła krzyżowego. Stopniowo jest wprowadzany do gry zespołu z Katalonii. Najpierw przy każdym jego wejściu na boisko podrywał z miejsc kibiców na Camp Nou, a teraz zachwyca ich po prostu inteligencją i dokładnością w grze.

System Rodriego i ofensywny walec

Bez numeru 9 Barça w sezonie 2026-27 gra jeszcze bardziej wertykalnie i podejmuje większe ryzyko niż w poprzednich latach. Niemiecki szkoleniowiec znalazł w Raphinhi zbawcę, który potrafi strzelić 14 goli w 8 meczach we wszystkich rozgrywkach. Brazylijczyk jest wzorowym kapitanem na boisku i cichym bohaterem, który walczy po każdej stracie piłki. Wymarzony początek sezonu zawdzięcza zespołowi z Barcelony, zdobywającemu średnio 4,3 bramki na mecz.

Raphinha doznaje jednak kontuzji i obserwatorzy zaczynają się zastanawiać: czy Barça wciąż może miażdżyć rywali bez swojego "numeru 9”, najlepszego strzelca ligi (12 goli i 3 asysty w LaLidze)? Nadal ma Lamine Yamala, który od tygodni zachwyca, a ponadto zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji strzelców LaLigi z 7 golami i 5 asystami. Co więcej, FC Barcelona wciąż ma swój system, w którym atakuje ustawieniem 2-3-5 i... opiera się na Rodrim, by móc atakować większą liczbą zawodników.

Ustawiony w sercu trzyosobowej pomocy w fazie ofensywnej Hiszpan ma jedno zadanie: kontrolować przestrzeń za plecami zespołu, który nieustannie się porusza i bardzo często rusza do przodu. Dostosowuje swoją pozycję do ruchów kolegów, aby zabezpieczać wolne przestrzenie i przewidywać możliwe straty piłki. 

Mniej kontrataków rywali, więcej odzyskanych piłek i lepsza gra w ofensywie

W efekcie Barça czasami atakuje bramkę rywala aż ośmioma zawodnikami, wiedząc, że Rodri zabezpiecza ich tyły. Numer 16, dysponujący ogromnym zasięgiem działania, jest tym ważniejszy, że w poprzednim sezonie, gdy przeciwnikowi udawało się przełamać kontrpressing, linia obrony pozostawała odsłonięta i zaskoczona, pozwalając rywalowi samotnie ruszyć z kontratakiem.

Z Erikiem Garcíą po prawej i Pedrim po lewej Rodri działa w środku jak wolny elektron. Gdy koledzy ruszają do przodu, to on natychmiast wychodzi, by pozostać w drugiej linii, przecinać linie podań, analizować ustawienie rywali i utrudniać im grę, popełniać taktyczne faule, a nawet bezpośrednio odbierać im piłkę spod nóg. Barça podejmuje większe ryzyko, ale dzięki temu w chwili straty ma więcej zawodników blisko piłki. Może więc powstrzymywać kontrataki rywali, a także... szybciej odzyskiwać futbolówkę i ponownie ruszać do przodu!

To maszyna, która daje rywalom niewiele wytchnienia, oraz ryzykowny schemat taktyczny wymagający od Rodriego nieustannej koncentracji i inteligencji w ustawieniu. Na razie przynosi jednak efekty. Barça ustanowiła rekord kolejnych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach na początku sezonu, a w lidze nigdy wcześniej nie strzeliła tylu goli... Dzięki kluczowej roli Rodriego w defensywie traci zaledwie 0,6 bramki na mecz, podczas gdy w poprzednim sezonie było to 0,9.

Oprócz historycznej średniej goli na mecz gra Rodriego pozwala także wszystkim jego kolegom próbować swoich sił w polu karnym. Po 10 meczach we wszystkich rozgrywkach już 10 różnych zawodników strzeliło w tym sezonie co najmniej jednego gola: Raphinha (14), Lamine Yamal (8), Fermin López (5), Karim Adeyemi (4), Gabriel Jesus (3), Joao Cancelo (2), Anthony Gordon (2), Jules Koundé (1), Pedri (1), Xavi Espart (1). Barça potrafi więc zdobywać bramki bez środkowego napastnika, a przy tak wielu zawodnikach w polu karnym, którzy w każdej chwili mogą trafić do siatki, jest jeszcze bardziej nieprzewidywalna. Dzięki temu systemowi Flick poszedł jeszcze dalej niż słynna czwórka zawodników Luisa Enrique, z których każdy miał strzelić po 12 goli.

"Rodri daje zespołowi strukturę”

Nic dziwnego, że Flick jest zachwycony, widząc, jak jego numer 6 realizuje wszystko, co wyobrażał sobie, chcąc uczynić Barcelonę ofensywnym zespołem mimo braku numeru 9. "Wszystko, co Rodri robi na boisku, z piłką lub bez niej, ma sens. Daje zespołowi strukturę" - chwalił go już 6 września ubiegłego roku po zwycięstwie 5:0 w Walencji, w pierwszym meczu nowego zawodnika w wyjściowym składzie.

Niemiecki trener pochwalił zresztą swojego pomocnika także po tym, jak w tym tygodniu Barcelona pokonała Galatasaray 4:1 w Lidze Mistrzów. W drugiej kolejce FC Barcelona nie mogła liczyć na wciąż kontuzjowanego Raphinhę, ale nadal miała Lamine Yamala i... Rodriego. "Narzucliśmy swój styl w ofensywie. Rodri, Pedri i Fermín wykonali imponującą pracę w środku pola”.

W sobotnim meczu z Realem Betis Barça ma dobrą wiadomość: znów może liczyć na wracającego po kontuzji Raphinhę. Wie jednak, że nawet jeśli jej bramkostrzelny zawodnik z początku sezonu rozpocznie spotkanie na ławce, ma w zanadrzu drugiego człowieka od wszystkiego, który gwarantuje funkcjonowanie systemu i pozwala Blaugranie atakować raz za razem, coraz większą liczbą zawodników.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google

Piłka nożna

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen