Los Blancos przystępowali do tego spotkania ze świetną statystyką występów na Bernabéu, w których odnieśli 11 zwycięstw i tylko jedną porażkę w 12 meczach LaLiga. Z kolei Getafe przegrało 0:1 z Sevillą na stadionie Estadio Coliseum, przerywając passę czterech meczów bez przegranej.
Tym większym zaskoczeniem był fakt, że po pierwszych minutach przewagi gospodarzy to rywale przeprowadzili niebezpieczny atak, po którym z pola karnego strzelał Diego Rico. Na szczęście dla miejscowych w porę na drodze stanął Trent Alexander Arnold, wybijając piłkę daleko przed siebie. W odpowiedzi po drugiej stronie boiska celnie uderzał Vinicius, ale David Soria zdołał stopą zmienić tor lotu futbolówki, dzięki czemu ta przeleciała obok słupka.
W 24. minucie po raz pierwszy kibice Królewskich mogli zaklaskać z wrażenia. Arda Guler efektowną ruletą, którą na tym stadionie popisywał się Zinedine Zidane, minął obrońcę i wpadł w szesnastkę Los Azulones, jednak hiszpański bramkarz znów wykazał się refleksem.
Kolejny fragment spotkania to seria fauli, czasem brutalnych, głównie w wykonaniu znanych z takiej gry gości, choć po jednym ze starć kolanem w twarz Sergio Rico kopnął Antonio Rudiger. Wkrótce po przy agresywnym wejściu w nogi Gulera na łokieć Turka "nadział się" Mauro Arambarri, który samemu cierpiąc po niespodziewanym ciosie, otrzymał żółtą kartkę.
Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowo, ale tuż przed przerwą trybuny na legendarnym obiekcie ucichły. Martin Satriano huknął sprzed pola karnego z powietrza, trafiając w samo okienko bramki Thibaut Courtoisa, który mimo interwencji nie zdołał zapobiec stracie. To dopiero czwarte trafienie na wyjeździe Getafe w tej kampanii.
Rozpaczliwe ataki
Los Blancos ruszyli do odrabiania strat od początku drugiej odsłony, jednak trudno było im się przedrzeć przez dobrze zorganizowaną defensywę przeciwników. Trener Alvaro Arbeloa szybko dokonał serii zmian, wprowadzając na murawę m.in. Rodrygo, Deana Huijsena czy doświadczonego Daniego Carvajala.
Nowi zawodnicy wnieśli dodatkową energię, ale drużynie wciąż brakowało skuteczności. Strzał głową Antonio Rudigera po rzucie rożnym minął słupek o centymetry, z kolei uderzenie Rodrygo z bliskiej odległości zablokował golkiper.

W końcówce gospodarze całkowicie zepchnęli Getafe pod ich własne pole karne, ale kolejne ataki nie przynosiły efektu. Celny strzał zdołał oddać m.in. Franco Mastantuono, ale i rezerwowy z Argentyny nie znalazł sposobu na Sorię, w dodatku po chwili za obelgi wobec sędziego otrzymał czerwoną kartkę. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i Real musiał pogodzić się z drugą z rzędu i czwartą w ogóle porażką w LaLiga. A to oznacza, że Barcelona utrzymała czteropunktową przewagę nad odwiecznymi rywalami na szczycie tabeli, dzięki czemu jest bliżej obrony tytułu.
Warto dodać, że Getafe pokonało Real Madryt po raz pierwszy w ligowych rozgrywkach od 2 stycznia 2022 r., po serii 8 meczów bez zwycięstwa.
