To on tam grał?! #7 - Lider Monaco i Liverpoolu ma w karierze jeden występ dla Realu Madryt

To on tam grał?! #7 - Lider Monaco i Liverpoolu ma w karierze jeden występ dla Realu Madryt
To on tam grał?! #7 - Lider Monaco i Liverpoolu ma w karierze jeden występ dla Realu MadrytPhoto by JOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

Piłkarskim kibicom wydaje się, że znają kariery wszystkich zawodników świata, ale zawsze znajdą się takie przypadki, które zwłaszcza po latach dziwią większość fanów. "To on tam grał?!" to cykl, w którym będziemy przypominać historie, o których mogliście zapomnieć. W siódmym odcinku Fabinho i jego jeden jedyny występ w koszulce Realu Madryt.

Fabinho jest na świecie najbardziej kojarzony z gry dla Liverpoolu, dla którego zagrał 219 razy we wszystkich rozgrywkach, wygrał Ligę Mistrzów i Premier League. Oczywiście spora część kibiców powinna kojarzyć go też z gry dla Monaco u boku Kyliana Mbappe czy Bernardo Silvy, gdy zespół z Księstwa zagrał w półfinale Champions League. W tym klubie Brazylijczyk zagrał jeszcze więcej, bo aż 233 mecze. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że wcześniej wystąpił on w Realu Madryt. 

Na początku lipca 2012 roku Fabinho trafił z Fluminense do portugalskiego Rio Ave. W Portugalii spędził jednak jedynie dwa tygodnie, bo odezwał się do niego Jorge Mendes, który wypożyczył go do Realu Madryt Castilla, czyli młodzieżówki Królewskich. Tam Fabinho grał na prawej obronie w zespole, w którym występował wtedy Alvaro Morata czy Lucas Vasquez. 

Pod koniec sezonu Jose Mourinho stwierdził, że da Brazylijczykowi zadebiutować w pierwszym zespole. I znalazł się on w kadrze meczowej na spotkanie 36. kolejki La Liga z Getafe. W 76. minucie zmienił na boku obrony Fabio Coentrao i zagrał u boku Cristiano Ronaldo, Mesuta Ozila, Xabiego Alonso, Gonzalo Higuaina czy Angela Di Marii, któremu ówczesny 18-latek asystował nawet przy ostatnim golu spotkania na 6:2 dla gospodarzy na Santiago Bernabeu. 

Po tamtym sezonie Fabinho wrócił jednak z wypożyczenia do Rio Ave, skąd został szybko wypożyczony do Monaco, gdzie spędził dwa lata, po czym klub z Księstwa wykupił go na stałe. Resztę tej historii możemy już kojarzyć.

„Pojechaliśmy do hotelu w Madrycie i kiedy spałem, ktoś zapukał do drzwi. Spojrzałem przez wizjer i nie mogłem uwierzyć. To byli Mendes i José Mourinho! Byłem jeszcze w piżamie, nie do końca gotowy na ich spotkanie i nawet nie wiedziałem, co powiedzieć. Chciał mnie powitać. Byłem jeszcze trochę nieśmiały i nigdy nie sądziłem, że spotkam go w ten sposób" - wspominał po latach swoje szalone początki w Galacticos Brazylijczyk. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen