Spotkanie rozpoczęło się najgorzej jak mogło dla Jagiellonii. Rangers FC od pierwszych minut ruszyli odważnie do ataku i już w 4. minucie wyszli na prowadzenie. Po płaskim dośrodkowaniu Rommensa z lewej strony pechowo interweniował Guilherme Montoia, który skierował piłkę do własnej bramki.
Goście nie nacieszyli się jednak prowadzeniem zbyt długo. Jagiellonia szybko przejęła inicjatywę, a aktywny na skrzydle Kajetan Szmyt pomógł w doprowadzeniu do wyrównania. W 13. minucie dynamicznie minął rywali i mocno dośrodkował w pole karne. Piłka została po drodze jeszcze muśnięta przez Fernandeza i wpadła prosto do siatki, kompletnie zaskakując bramkarza Rangersów.
Szmyt bohaterem Jagiellonii
Kilka minut później wydawało się, że gospodarze całkowicie odwrócili losy meczu za sprawą trafienia Tarasa Romanczuka z dystansu, jednak sędzia wcześniej dopatrzył się przewinienia i gola nie uznał.
Napór Jagiellonii przyniósł efekt w 21. minucie. Nik Prelec przeprowadził świetną akcję skrzydłem i dograł w pole karne do Jesúsa Imaza. Jego uderzenie obronił Liam Kelly, lecz wobec skutecznej dobitki Szmyta był już bezradny. Od tego momentu to białostoczanie wyraźnie kontrolowali przebieg spotkania.
Rangersi mieli problemy z konstruowaniem groźnych akcji i do przerwy nie potrafili odpowiedzieć na dwa ciosy gospodarzy. Z kolei Jagiellonia mogła podwyższyć prowadzenie jeszcze przed zmianą stron, ale Rodrigo Conceicao po szybkim kontrataku uderzył obok bramki.
Po przerwie szkocki zespół próbował odmienić losy meczu, dokonując aż trzech zmian, jednak długo nie przekładało się to na sytuacje pod bramką Sławomira Abramowicza. Jagiellonia nadal częściej utrzymywała się przy piłce, choć brakowało jej dokładności przy wyprowadzaniu kontrataków.
Rangersi przycisnęli w końcówce
W 61. minucie Rangersi stworzyli sobie najlepszą okazję po przerwie. Curtis urwał się Wojtuszkowi i po dośrodkowaniu z prawego skrzydła uderzył minimalnie obok słupka.
W 68. minucie gospodarze byli blisko zamknięcia meczu. Po dobrym dograniu Wojtuszka Imaz oddał precyzyjny strzał przy dalszym słupku, jednak piłka minęła bramkę o centymetry.
W końcówce Rangersi postawili wszystko na jedną kartę i ruszyli do zdecydowanych ataków, próbując jeszcze doprowadzić do remisu przed rewanżem. Goście coraz częściej gościli pod polem karnym Jagiellonii i kilka razy zrobiło się naprawdę gorąco, zwłaszcza wtedy, gdy w 93. minucie Curtis trafił w słupek. Finalnie Białostoczanie ofiarnie blokowali strzały, skutecznie wybijali piłkę z własnej szesnastki i nie pozwolili rywalom doprowadzić do wyrównania, co pozwoliło uzyskać im skromną, ale cenną zaliczkę przed rewanżowym starciem.

