Drużyna z południowo-wschodniej Anglii rywalizuje w europejskich pucharach po raz pierwszy od 53 lat. To premia za zajęcie siódmej lokaty w Premier League w sezonie 2025/26. W obecnych rozgrywkach Sunderland spisuje się jednak znacznie słabiej, a po niedzielnej porażce z Bournemouth (0:2) spadł na ostatnie miejsce w lidze angielskiej.
W Lidze Europy Anglicy mają jednak na koncie dwa zwycięstwa, a Lech po dwóch spotkaniach - dwie porażki i bilans bramkowy 0-8. Frederiksen widzi jednak szansę na pokonanie rywala.
"Na pewno nie powiem, że może być łatwiej niż w meczu przeciwko Bayerowi Leverkusen. Sunderland to jednak zespół z angielskiej ekstraklasy, który na co dzień rywalizuje z bardzo mocnymi przeciwnikami. Widzę jednak pewne nasze szanse" – przyznał Frederiksen.
Jak dodał, mimo słabego startu, nie można powiedzieć o jego drużynie, że jest bezradna w Lidze Europy.
"Nie byliśmy zadowoleni z porażki 0:4 z Crystal Palace, ale ja powtarzam, że w wielu aspektach zespół zagrał całkiem dobre spotkanie. W mojej ocenie występ Londynie przeciwko Crystal Palace nie był taki, jakby wskazywał na to wynik. Bayer, no cóż, to był bez wątpienia najlepszy zespół, z jakim przyszło nam grać w ostatnim czasie. Natomiast jesteśmy cały czas w grze i liczę jutro na zwycięstwo" – zaznaczył.
Frederiksen przyznał jednocześnie, że są pewne obszary do poprawienia, szczególnie w defensywie.
"W przestrzeni publicznej brakuje zrozumienia do różnicy, jaka jest między nami a rywalami. Nie będziemy z łatwością wygrywać meczów z takimi przeciwnikami. Oczywiście, chcemy grać kompaktowo, ale nie możemy bronić się w jedenastu. Mógłbym zdjąć z boiska Patrika Walemarka i Joela Pereirę, a za nich wpuścić bardziej defensywnych graczy. Pytanie tylko, co by to zmieniło" – wyjaśnił Duńczyk.
Obecny na konferencji prasowej obrońca Michał Gurgul jest najbardziej zapracowanym zawodnikiem Lecha i niemal wszystkie spotkania gra od „deski do deski”, gdyż kontuzjowany jest inny lewy defensor Joao Moutinho. Reprezentant kadry młodzieżowej nie narzeka jednak na swój los.

"Konkurencja, rywalizacja na pozycji jest zawsze aspektem, który zmusza nas do większego zaangażowania. Ja mam jednak swoje cele, swoje marzenia. Chciałbym wyjechać za granicę, ale to mi się nie uda, gdybym spoczął na laurach. Nie ma w tym momencie Joao, ale on wróci po rehabilitacji, a ja muszę cały pracować, żeby być w formie" — tłumaczył.
Gurgul ostrożnie podchodzi do czwartkowego starcia z Anglikami.
"Oczywiście, że wymarzonym wynikiem jest zwycięstwo. Nie chciałbym stawiać konkretnych celów, że jak nie wygramy, to będzie katastrofa. Po meczu chciałbym powiedzieć, że wyciągnęliśmy z niego maksa bez względu na to, czy będzie to remis, czy wygrana" — zaznaczył.
Kadra mistrza Polski z meczu na mecz jest coraz uboższa. Allahyar Sayyadmanesh i Robert Gumny zaczęli trenować indywidualnie, ale wciąż nie są do dyspozycji szkoleniowca. Podobnie jak tercet obrońców: Wojciech Mońka, Moutinho oraz Alex Douglas. Z kolei Ali Gholizadeh do drużyny dołączy dopiero w przyszłym roku.
Prawdopodobnie na spotkaniu z Sunderlandem nie będzie kompletu publiczności na Enea Stadionie. Jak poinformował klub, w sprzedaży jest jeszcze kilka tysięcy wejściówek.
