Spotkanie rozgrywane na wysłużonym stadionie we Florencji rozpoczęło się od doskonałej, ale i zmarnowanej okazji Afimico Pululu. Już w czwartej minucie napastnik przejął piłkę po błędzie obrońcy, jednak jego lekki strzał nie mógł zaskoczyć Luki Lezzeriniego.
Ta sytuacja napędziła jednak gości, którzy coraz odważniej podchodzili pod bramkę przeciwników. Obrońcy Violi mieli z kolei spore problemy z ich upilnowaniem, już w siódmej minucie żółtą kartkę za faul zobaczył obrońca Pietro Comuzzo. W końcu jednak do głosu doszła także drużyna z Włoch, co szybko mogło zakończyć się stratą, jednak Sławomir Abramowicz uratował zespół po błędzie Andy'ego Pelmarda, który zagrał do bramkarza zbyt lekko.
Końcówka meczu to już jednak popis Dumy Podlasia, a dokładnie Bartosza Mazurka. Utalentowany napastnik najpierw po efektownej wymianie podań z Pululu otworzył wynik spotkania strzałem z pola karnego. Goście wciąż atakowali, a tuż przed przerwą po jego kolejnym uderzeniu futbolówka odbiła się rykoszetem od obrońcy i wpadła obok zdezorientowanego bramkarza.
W przerwie Paolo Vanoli dokonał zmian, wprowadzając na murawę doświadczonego Davida de Geę. To jednak w ogóle nie onieśmieliło Mazurka, który kilka chwil po wznowieniu gry znalazł się we właściwym miejscu i kompletując hat-tricka, doprowadził do wyrównania stanu dwumeczu.
To sprawiło, że obie drużyny grały już nieco ostrożniej, choć okazji po obu stronach nie brakowało. W podstawowym czasie wynik nie uległ już jednak zmianie.
Dogrywka początkowo była dość chaotyczna, sędzia wielokrotnie musiał przerywać grę z powodu fauli. Wydawało się, że wszystko zmierza do serii jedenastek, ale w 107. minucie do bramki trafił Nicolo Fagioli. Rezerwowy "Violi" dopadł do piłki wypiąstkowanej przez Abramowicza i fantastycznym strzałem z powietrza umieścił ją w siatce.
Emocje tylko rosły. Wkrótce drugą bramkę dla gospodarzy zdobył Moise Kean, ale po chwili odpowiedział Jesus Imaz. Jagiellonii zabrakło jednak czasu na odrobienie jednobramkowej straty, a dodatkowo kończyła spotkanie w osłabieniu, gdyż drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę za pretensje do sędziów zobaczył Bernardo Vital. Do kolejnej rundy rozgrywek Ligi Konferencji ostatecznie awansowała więc Fiorentina, ale podopiecznym Adriana Siemieńca należą się ogromne brawa za ambicje i walkę do samego końca.

