"Skala trudności jest duża, ale chcemy awansować" - dodał szkoleniowiec na środowej konferencji prasowej.
W pierwszym meczu Jagiellonia Białystok zagra jednak bez swoich dwóch kluczowych zawodników - Tarasa Romanczuka i Afimico Pululu, pauzujących za kartki; Romanczuk za trzy żółte, Pululu za czerwoną.
Obaj są w czwórce piłkarzy grających najczęściej. "Takie jest życie, drużyna musi zrobić wszystko, żeby jechać do Florencji z jak najlepszym wynikiem u siebie i tam mieć realne szanse na awans" - zaznaczył Siemieniec. Jak to ujął, chodzi o to, by zaplanowany na 26 lutego rewanż - w efekcie wyniku w czwartek w Białymstoku - "elektryzował". A kogo? "Nas, Polskę, Florencję, może Włochy" - wskazał.
Jagiellonia już drugi sezon z rzędu zagra wiosną w Lidze Konferencji. Za to po raz pierwszy zmierzy się w europejskich rozgrywkach z zespołem z Serie A.

Siemieniec chce skłonić Violę do sięgnięcia po najlepszych
Już wiadomo, że Fiorentina przyjechała do Białegostoku w składzie nieco innym, niż ostatnio występował w krajowych rozgrywkach. Zabraknie w niej kilku podstawowych graczy, choćby bramkarza De Gei.
"Cały czas mówimy o drużynie, w której szerokiej kadrze jest łącznie trzy tysiące występów na poziomie lig Top 5 Europy. To nadal jest zespół o ogromnej jakości i sile" - powiedział Siemieniec. Podkreślił, że jego oceny nie zmienia fakt, że przeciwnik broni się obecnie przed spadkiem z Serie A.
"Kwestię awansu rozstrzygnie dwumecz i tak naprawdę to, w jakim składzie Fiorentina wyjdzie u siebie, zależy od tego, co my w czwartek zrobimy na swoim boisku, jak mocno będziemy konkurencyjni i jaki wynik wywalczymy" - przyznał.
Zauważył, że dużym sukcesem Jagiellonii byłaby sytuacja, w której w rewanżu we Florencji przeciwnik musiałby zagrać w najsilniejszym składzie.
"To by świadczyło o tym, że Jagiellonia się mocno postawiła i jest groźna. Ale wiemy, że będzie to bardzo trudne zadanie i z jaką skalą wyzwania się mierzymy. Co nie zmienia faktu, że bardzo się na nie cieszymy" - dodał trener.
W jego ocenie, w czwartek nie będzie miała znaczenia mroźna pogoda, którą w Polsce zastali Włosi. W Białymstoku w porze meczu ma być nawet blisko -10 stopni.
"Jest zimno, ale nie róbmy z Białegostoku Koła Podbiegunowego, w takich warunkach też gra się w piłkę nożną" - odniósł się do panującej aury.
Ten dwumecz to nie tylko nagroda, ale etap do przejścia
Siemieniec powiedział też, że jego drużyna ma już swoje doświadczenie w europejskich rozgrywkach, choć trudno je porównać z doświadczeniem włoskiej drużyny.
"Liczę, że sportowo będziemy przede wszystkim najlepszą wersją siebie i wejdziemy na swój bardzo dobry poziom. Czy to wystarczy, by pokonać takiego przeciwnika? Nie wiem. Na pewno będziemy się na tym skupiać, żeby taką twarz pokazać" - przyznał.
Podkreślił, że Jagiellonia ma bardzo duży szacunek do rywala, ale - jak zaznaczył - to nie jest już dla niej czas zdobywania doświadczeń w Europie, bo ma za sobą mecze z poważnymi przeciwnikami. "Patrzymy na rywalizację z Fiorentiną przez pryzmat wygrania tego dwumeczu, a nie tylko przeżycia przygody" - wskazał.
"Mam takie wrażenie, że my się dobrze czujemy w sytuacji, w której możemy mało stracić, a dużo zyskać. A teraz w takiej jesteśmy" - podsumował Siemieniec.
